Sunday, 28 February 2010

skrajności

Posted by Panna Danuta at 00:59
to niesamowite, jak silnie potrafi działać we mnie empatia. i to nie tylko w tych niewesołych momentach, kiedy ktoś zwierza mi się ze swoich problemów, albo smutku. ten aspekt empatii istnieje we mnie od zawsze i zdążyłam się już przyzwyczaić do tego, że nie potrafię w pełni się czymkolwiek cieszyć, jeśli cierpi ktoś, kto jest dla mnie ważny.
ostatnio, po kilku konkretnych przypadkach, odkryłam dodatkowo, że potrafię czerpać niekłamaną radość ze szczęścia bliskich mi osób bez najdrobniejszego ukłucia żalu, zazdrości, czy poczucia niesprawiedliwości.
owszem, zdarza się, że doznaję tych uczuć, kiedy widzę, albo słyszę o powodzeniu różnych ludzi i zastanawiam się, dlaczego mnie też to nie spotkało. każdy tak ma.
ale kiedy ktoś w najszczerszej euforii opowiada mi o napotkanym szczęściu, zarysowując mi całą historię, opisując każdy detal i przeplatając to wszystko pełną gamą swoich emocji, to wczuwam się tak bardzo, że niemal sama zaczynam tym żyć i chłonę całość, jakbym oglądała szalenie pasjonujący film. i chcę więcej! a potem na samą myśl tylko uśmiecham się do siebie i momentalnie mam lepszy nastrój.
nie jestem pewna, ale... to chyba dobrze, nie?

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos