Monday, 21 November 2011

honey kisses

Posted by Panna Danuta at 16:09 1 comments
lekki jak balonik lecący na spotkanie z chmurami. przyjemny jak otulenie się ciepłym kocem z kubkiem herbaty w ręku w zimny dzień. bajkowy, lecz nieogłupiający. momentami poruszający, ale i ze szczyptą dobrego humoru, co wywoływało zarówno ciche łzy, jak i głośny śmiech.

film 'listy do M.' wprawił mnie w doskonały nastrój. trochę mnie zmiękczył, tak jakby moje serce zostało oblane dużą porcją miodu. chwilowo odpoczęłam od tej twardości, którą się na co dzień otaczam, żeby ukryć uczuciowość przed okrutnym światem. pozwoliłam sobie na zanurzenie się w pudrowo-kolorowych, dziewczęcych myślach o miłości. zwykle postrzegam to jako słabość i odsuwam to od siebie, jednak wtedy czułam się z tym dobrze. rozluźniłam się. wstydzę się tego nawet przed sobą, ale czasem lubię sobie pomyśleć, że może jednak chciałabym się wreszcie szczęśliwie zakochać.

Friday, 11 November 2011

the strongest drugs

Posted by Panna Danuta at 18:03 1 comments
to niesamowite, że czasem poznaje się ludzi, z którymi od razu nadaje się na tych samych falach. dystans między nimi zmniejsza się błyskawicznie i po kilku spotkaniach mają wrażenie, jakby znali się od lat. robią razem to, czego wieloma innymi osobami by nie zrobili, mimo że znają je dłużej. i nie czują z tego tytułu żadnego zażenowania, a nawet jeszcze silniejszą więź. tęskni się za nimi mocno... coraz mocniej w miarę upływu czasu, ciągle czując niedosyt ich towarzystwa.

są też ludzie, z którymi budowanie więzi jest niezwykle trudne. nawet jeśli chce się taką osobę poznać bardziej, to potrzeba na to mnóstwo czasu i cierpliwości. odkrywa się ją powoli, stopniowo zyskując zaufanie, które jednak łatwo stracić. niejednokrotnie trudność tego wyzwania budzi irytację i mocno zniechęca, ale magnetyzm tej osoby sprawia, że wciąż starań tych nie potrafimy porzucić.

oba powyższe typy ludzi działają na mnie szalenie uzależniająco.

Saturday, 5 November 2011

teaspoons

Posted by Panna Danuta at 20:27 0 comments
czułam jak mocno bije mu serce. ciemność nocy i otaczająca nas cisza potęgowały najdrobniejsze dźwięki, łącznie z naszymi oddechami, które przyspieszały z sekundy na sekundę. odkrywaliśmy siebie dotykiem powoli i trochę nerwowo, starając się robić jak najmniej hałasu. moje palce sunęły po jego skórze, czym delektowałam się z radością, bo tylko w tamtym jedynym momencie mogły dotrzeć wszędzie, gdzie tylko chciałam.

klamra od paska niespodziewanie zabrzęczała, mimo że starałam się go rozpiąć najciszej, jak potrafiłam. ale to, co się działo dookoła stopniowo przestawało do nas docierać. drżałam pod jego dotykiem. miałam ochotę rzucić się w wir pożądania, ale wciąż najmniejszym ułamkiem umysłu musiałam się opanowywać, żeby zachować chociaż minimum ostrożności. jednak z drugiej strony, właśnie to napięcie nadało całości niezapomniany smak...

zmęczeni rozkoszą zasnęliśmy jak dzieci. rano obudziło nas ciepłe światło słoneczne wlewające się przez okna i ludzie, którzy powoli dochodzili do siebie. pohuraganowy stan mieszkania ewidentnie świadczył o udanej imprezie. uwielbiam pomelanżowe rozmowy. kiedy wszyscy wspominaliśmy poprzednią noc, ja i on wymienialiśmy znaczące spojrzenia, uśmiechając się do siebie. nie wiem, czy nasza tajemnica jest wciąż tajemnicą. do tej pory zastanawiam się, czy tamte dwie osoby, które spały na tym samym łóżku tuż obok nas, cokolwiek zauważyły.

Wednesday, 2 November 2011

improper feelings for improper person

Posted by Panna Danuta at 01:45 0 comments
trrrach! ze szklanki, którą trzymałam w dłoniach, zostały tylko drobne kawałki szkła. na zewnątrz było zimno, a ja stałam tam w samej sukience, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. musiałam wyjść i musiałam coś roztrzaskać. ale nie pomogło. w głowie miałam kuszącą wizję siebie zrzucającej wszystkie szklanki, kufle i kieliszki z zastawionego stołu. albo ciskającej każdą rzeczą, która wpada mi w ręce. albo wrzeszczącej najgłośniej, jak potrafię.

ale po powrocie do środka siedziałam tylko w ciszy i nie miałam ochoty się ruszać. czułam, jak frustracja krążyła mi w żyłach, a wzrokiem mogłam zasztyletować każdego. nie miałam już pomysłów na bezpieczne rozładowanie się, a alkohol pomógł mi tylko na krótko. nawet sexu mi się nie chciało.

tej nocy miałam idiotyczne sny. rano wciąż czułam ciężar tłumionej w środku wściekłości i bolesnego rozczarowania, a 'kurwa' było pierwszym wypowiedzianym przeze mnie tego dnia słowem. dawno już nie byłam w takim stanie. najgorsze jest to, że w dużej mierze sama się do tego przyczyniłam, po raz kolejny popełniając te same błędy. znów straciłam głowę. znów zbyt mocno mi zależało. znów pozwoliłam lekceważąco się traktować.

na szczęście nauczyłam się szybko zabijać w sobie nieodpowiednie uczucia do nieodpowiednich osób.
 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos