- szepnęłam mu do ucha. uśmiechnął się, po czym wyszliśmy na zewnątrz, prosto w ścianę londyńskiego deszczu. bez parasola, bez płaszczy, nawet bez głupiego kaptura na głowie. ludzie uciekali przed deszczem, a my cieszyliśmy się nim. reszta świata przestała istnieć.
moje myśli zatrzymywały się na minionej niedzieli, jak gdyby czas miał stanąć tamtego dnia w miejscu. nie potrafiłam myśleć o dalszej przyszłości. nie docierało do mnie to, że nie zobaczę go przez najbliższe kilka miesięcy.
świadomość tego spadła na mnie jak lawina dopiero podczas pożegnania na King's Cross. nie byłam w stanie zbyt wiele powiedzieć. czułam, jak moje wnętrzności skręcają się boleśnie z upływem każdej sekundy, która przybliżała nas do rozstania. wszystko działo się zbyt szybko.
oczywiście, że płakałam, ale dopiero wtedy, kiedy on odszedł. dobrze, że Aky też tam był. pomogła mi jego obecność, pomogły mi jego dobre słowa, pomogło mi jego suche ramię.
- if it is meant to work, it will work. don't worry.
jeszcze długo potem pogrążona byłam w smutku. potęgował go dodatkowo fakt, że następnego dnia miałam opuścić miejsce, które naprawdę pokochałam.
jednakże nie obawiam się przyszłości. wiem, że tam wrócę. i wiem, że znowu zobaczę kogoś, kogo nieprzypadkowo dane mi było spotkać.
Tuesday, 31 August 2010
Wednesday, 25 August 2010
w rzeczy samej
* szczerość to najlepsze rozwiązanie.
* nigdy nie możesz uszczęśliwić każdego z osobna.
* czas spowalnia dla tych, co czekają i ucieka tym, którzy próbują go zatrzymać.
wczorajszy dzień mocno utwierdził mnie w tych trzech, prostych przekonaniach.
tak, wiem, że to wszystko jest oczywiste. ale bardzo często o tym zapominamy.
* nigdy nie możesz uszczęśliwić każdego z osobna.
* czas spowalnia dla tych, co czekają i ucieka tym, którzy próbują go zatrzymać.
wczorajszy dzień mocno utwierdził mnie w tych trzech, prostych przekonaniach.
tak, wiem, że to wszystko jest oczywiste. ale bardzo często o tym zapominamy.
Monday, 23 August 2010
Zack and Miri make a porno
patrzyłam. dotykałam. słuchałam. wąchałam. smakowałam. chłonęłam wszystkimi zmysłami. tak, jak nigdy w życiu. tak, jak nikogo wcześniej.
czas znów uciekał mi jak woda przez palce, a ja znów marzyłam, żeby go zatrzymać. teraz chcę, żeby pędził do piątku, ale dni po najbliższej niedzieli nawet nie potrafię sobie wyobrazić.
tak, jak Weronika stworzona przez pana Coelho w jednej z powieści, starałam się wykorzystywać w pełni każdą minutę danego nam czasu. to jedna z najcenniejszych rzeczy, jakich się ostatnio nauczyłam.
czas znów uciekał mi jak woda przez palce, a ja znów marzyłam, żeby go zatrzymać. teraz chcę, żeby pędził do piątku, ale dni po najbliższej niedzieli nawet nie potrafię sobie wyobrazić.
tak, jak Weronika stworzona przez pana Coelho w jednej z powieści, starałam się wykorzystywać w pełni każdą minutę danego nam czasu. to jedna z najcenniejszych rzeczy, jakich się ostatnio nauczyłam.
Qs & As
tyle pytań chodziło mi po głowie, że wreszcie postanowiłam zadać kilka z nich. dostałam pozwolenie na pytanie o wszystko, co zechcę. yeah. zaczęłam od kilku prostszych tematów na rozgrzewkę, po czym skręciłam w te nieco bardziej ryzykowne. obyło się bez problemów i dowiedziałam się w końcu tego, co chciałam. oczywiście w zamian za odpowiedź, musiałam również jej udzielić. zabawa w ankietę zamieniła się w wymianę kilku ciekawszych opowieści, której towarzyszyło kilka zaskoczeń, oburzeń i wybuchów śmiechu, a zakończyła się... no przecież wiecie, jak.
Thursday, 19 August 2010
chai tea latte
zdrzemnęłam się dziś tylko na moment, ale i tak zdążyło mi się przyśnić kilka głupich snów.
nie mam natchnienia chwilowo, bo i nie mam większych zmartwień. pisanie idzie mi najlepiej, kiedy jest mi źle. i chociaż zdecydowanie mam o czym pisać, to jakoś tak nie potrafię znaleźć odpowiednich słów.
chciałam opisać pewne zmiany, które zaszły ostatnio. albo to, że obecnie chłonę Londyn wszystkimi zmysłami, żeby nacieszyć się nim przed powrotem do Polski. to, że nie dociera do mnie fakt, że te dwa miesiące prawie dobiegły już końca. to, że zobaczyłam na żywo moją najukochańszą gwiazdę Angelinę Jolie i zdobyłam jej autograf i poryczałam się wtedy ze szczęścia. to, że nigdy w życiu nie miałam wspanialszych wakacji. to, że jestem kompletnie zdezorientowana i nie wiem co robić, jako że strasznie chciałabym zostać w UK i skończyć tu studia. to, że ogromnie stęskniłam się za wszystkimi, których zostawiłam na te dwa miesiące w Polsce. to, że teraz zostawię kilka osób w Anglii, z którymi wcale nie chcę się rozstawać.
nie mam natchnienia chwilowo, bo i nie mam większych zmartwień. pisanie idzie mi najlepiej, kiedy jest mi źle. i chociaż zdecydowanie mam o czym pisać, to jakoś tak nie potrafię znaleźć odpowiednich słów.
chciałam opisać pewne zmiany, które zaszły ostatnio. albo to, że obecnie chłonę Londyn wszystkimi zmysłami, żeby nacieszyć się nim przed powrotem do Polski. to, że nie dociera do mnie fakt, że te dwa miesiące prawie dobiegły już końca. to, że zobaczyłam na żywo moją najukochańszą gwiazdę Angelinę Jolie i zdobyłam jej autograf i poryczałam się wtedy ze szczęścia. to, że nigdy w życiu nie miałam wspanialszych wakacji. to, że jestem kompletnie zdezorientowana i nie wiem co robić, jako że strasznie chciałabym zostać w UK i skończyć tu studia. to, że ogromnie stęskniłam się za wszystkimi, których zostawiłam na te dwa miesiące w Polsce. to, że teraz zostawię kilka osób w Anglii, z którymi wcale nie chcę się rozstawać.
Oh just ask me out, cause i'm just dyin' for a Chai Tea Latte.
Wednesday, 11 August 2010
drowned world
zaczynam się coraz poważniej bać tego, że sprawdzą się moje najgorsze obawy.
czyżbym znów chciała zbyt wiele? bo im bardziej mi na czymś zależy, tym bardziej czuję, że wymyka mi się to z rąk. a jeśli stracę to, o czym myślę, to ciężko będzie mi się znów pozbierać. tak, znów, bo to już nie pierwszy raz. ciągle nie mogę się nauczyć odpowiedniego dystansu.
za bardzo się wkręciłam. to na zawsze we mnie pozostanie i obawiam się, że nie będę potrafiła w pełni cieszyć się 'substytutami'... już nigdy. w całym swoim życiu. czuję to.
czyżbym znów chciała zbyt wiele? bo im bardziej mi na czymś zależy, tym bardziej czuję, że wymyka mi się to z rąk. a jeśli stracę to, o czym myślę, to ciężko będzie mi się znów pozbierać. tak, znów, bo to już nie pierwszy raz. ciągle nie mogę się nauczyć odpowiedniego dystansu.
za bardzo się wkręciłam. to na zawsze we mnie pozostanie i obawiam się, że nie będę potrafiła w pełni cieszyć się 'substytutami'... już nigdy. w całym swoim życiu. czuję to.
I traded fame for love
Without a second thought
It all became a silly a game
Some things cannot be bought
I got exactly what I asked for
Wanted it so badly
Running, rushing back for more
I suffered fools so gladly
[...]
I traveled round the world
Looking for a home
I found myself in crowded rooms
Feeling so alone
I had so many lovers
Who settled for the thrill
Of basking in my spotlight
I never felt so happyMonday, 9 August 2010
kroczek po kroczku
mój główny cel został osiągnięty. czas wyznaczyć sobie kolejny!
czyli... robię listę must-have & must-do i zaczynam rozpierdalać kasę.
czyli... robię listę must-have & must-do i zaczynam rozpierdalać kasę.
'hopefully we don't have to wait until our next lives!'
te proste, drewniane koraliki są dla mnie cenniejsze niż jakikolwiek naszyjnik z diamentów. odkąd je dostałam, zdejmuję je tylko wtedy, kiedy idę pod prysznic. nie są moje. grają rolę symbolicznego pretekstu do następnego spotkania, żebym mogła je zwrócić i jednocześnie odzyskać swoją rzecz. ja dałam mu srebrną bransoletkę.
uśmiecham się na samą myśl. i pewnie jeszcze długo będę żyła tym krótkim fragmentem z przeszłości.
nigdy w całym moim życiu nie przeżyłam cudowniejszych dwóch dni. nigdy nie starałam się tak bardzo trwać umysłem w teraźniejszości jak wtedy. nigdy w życiu nie czułam się lepiej we własnej skórze. nigdy wcześniej dawanie z siebie stu procent nie sprawiało mi większej satysfakcji.
a w nocy nie chciałam zbyt szybko zasypiać, żeby nie tracić kontaktu z rzeczywistością i móc sycić się każdą minutą. odsuwałam wszystkie natrętne myśli, krzyczące mi do ucha, że to wszystko niedługo się skończy, że będę musiała wracać, a następna okazja nadejdzie dopiero po bardzo długim czasie.
nie wiem, co będzie dalej. nie zastanawiam się nad tym. cieszę się z tego, co już otrzymałam, bo przeszło to moje najśmielsze oczekiwania. nauczyłam się też czegoś bardzo ważnego, a moje uczuciowe wnętrze przeszło generalny remont. dzięki temu czuję się teraz o niebo lepiej.
uśmiecham się na samą myśl. i pewnie jeszcze długo będę żyła tym krótkim fragmentem z przeszłości.
nigdy w całym moim życiu nie przeżyłam cudowniejszych dwóch dni. nigdy nie starałam się tak bardzo trwać umysłem w teraźniejszości jak wtedy. nigdy w życiu nie czułam się lepiej we własnej skórze. nigdy wcześniej dawanie z siebie stu procent nie sprawiało mi większej satysfakcji.
a w nocy nie chciałam zbyt szybko zasypiać, żeby nie tracić kontaktu z rzeczywistością i móc sycić się każdą minutą. odsuwałam wszystkie natrętne myśli, krzyczące mi do ucha, że to wszystko niedługo się skończy, że będę musiała wracać, a następna okazja nadejdzie dopiero po bardzo długim czasie.
nie wiem, co będzie dalej. nie zastanawiam się nad tym. cieszę się z tego, co już otrzymałam, bo przeszło to moje najśmielsze oczekiwania. nauczyłam się też czegoś bardzo ważnego, a moje uczuciowe wnętrze przeszło generalny remont. dzięki temu czuję się teraz o niebo lepiej.
Friday, 6 August 2010
Subscribe to:
Posts (Atom)