last night I dreamt about having sex under the shower with Angelina Jolie.
that was incredibly awesome.
Friday, 20 May 2011
Wednesday, 18 May 2011
buy me a star on the boulevard
coś drgnęło. dzieje się samo, bez presji i bez stresu. również bez fajerwerków, ale przyjemnym spokojem. to optimum, które daje wytchnienie moim wystrzępionym niegdyś nerwom. nie zastanawiam się nad tym, co będzie dalej, bo teraz jest dobrze, właśnie tak. i na samą myśl o tym robi mi się ciepło w środku.
coś też umarło. wszystko ma swoje granice, a ja już limit wyczerpałam. jeśli tak miałoby to wyglądać, to nie było warte wysiłku. znów po cichu na coś liczyłam, ale skoro nie stało się tak, jak chciałam, to znaczy, że tak miało być i koniec. nie ma czego żałować. z resztą to i tak była tylko chwila, która została już zdmuchnięta z pyłem nieistotnej przeszłości w przestrzeń zwaną zapomnieniem.
coś też umarło. wszystko ma swoje granice, a ja już limit wyczerpałam. jeśli tak miałoby to wyglądać, to nie było warte wysiłku. znów po cichu na coś liczyłam, ale skoro nie stało się tak, jak chciałam, to znaczy, że tak miało być i koniec. nie ma czego żałować. z resztą to i tak była tylko chwila, która została już zdmuchnięta z pyłem nieistotnej przeszłości w przestrzeń zwaną zapomnieniem.
Tuesday, 17 May 2011
I shouldn't, I wouldn't
wczoraj wieczorem przypadkowo spotkałam osobę, która regularnie gościła ostatnio w moich myślach. rzadko ją widuję, ale dręczy mnie ona szczególnie. a to dlatego, że... nie powinna. tak więc za każdym razem ukrywam w sobie entuzjazm spowodowany tym, że ją widzę i zachowuję się, jakby jej obecność nie robiła na mnie wrażenia. momentami wręcz uciekam, bo nie potrafię się opanować. i chociaż nie jest to nikt wyjątkowy, nawet tej osoby zbytnio nie znam, to jednak intryguje mnie ona szalenie. a jej spojrzenie jest tak niesamowicie hipnotyzujące, że ciężko jest mi oderwać wzrok, gdy na mnie patrzy. lubię, kiedy to robi. czuję wtedy delikatny dreszcz przebiegający mi po plecach i zapominam o tym, co się dzieje dookoła. pozwalam wyobraźni pisać bezwstydne scenariusze, którymi delektuję się w myślach. jednak po krótkiej chwili otrzeźwia mnie fakt, że obok tej osoby siedzi druga osoba i wtedy odwracam wzrok, wracając do rzeczywistości. dlaczego? bo to jego dziewczyna.
Thursday, 12 May 2011
it mostly happens, when you don't expect it
nie pamiętam już, kiedy ostatnio przeżyłam tyle zaskoczeń w ciągu jednego dnia.
Tuesday, 10 May 2011
feed your soul
sprawdzone sposoby na poprawę nastroju:
- przytul kogoś
- krzyknij sobie, najgłośniej jak potrafisz
- wyjdź na słońce i uśmiechnij się do niego
- idź na huśtawkę
- puść sobie jakiś żywy kawałek i tańcz, skacz, kręć się w kółko, ruszaj się, jakby cię traktowano elektrowstrząsami
- puszczaj bańki mydlane
- zrób sobie długą, aromatyczną kąpiel
- poleż na trawie i pooglądaj chmury
- [...]
- przytul kogoś
- krzyknij sobie, najgłośniej jak potrafisz
- wyjdź na słońce i uśmiechnij się do niego
- idź na huśtawkę
- puść sobie jakiś żywy kawałek i tańcz, skacz, kręć się w kółko, ruszaj się, jakby cię traktowano elektrowstrząsami
- puszczaj bańki mydlane
- zrób sobie długą, aromatyczną kąpiel
- poleż na trawie i pooglądaj chmury
- [...]
patrząc w słońce
cudowny poniedziałek? brzmi absurdalnie, ale taki właśnie był mój wczorajszy dzień.
ujazdowski
- lubię ten park, bo jest taki mały i kameralny
- ja go nie cierpię
- ma huśtawki, nie pierdol
- ja go nie cierpię
- ma huśtawki, nie pierdol
Subscribe to:
Posts (Atom)