Tuesday, 17 May 2011
I shouldn't, I wouldn't
wczoraj wieczorem przypadkowo spotkałam osobę, która regularnie gościła ostatnio w moich myślach. rzadko ją widuję, ale dręczy mnie ona szczególnie. a to dlatego, że... nie powinna. tak więc za każdym razem ukrywam w sobie entuzjazm spowodowany tym, że ją widzę i zachowuję się, jakby jej obecność nie robiła na mnie wrażenia. momentami wręcz uciekam, bo nie potrafię się opanować. i chociaż nie jest to nikt wyjątkowy, nawet tej osoby zbytnio nie znam, to jednak intryguje mnie ona szalenie. a jej spojrzenie jest tak niesamowicie hipnotyzujące, że ciężko jest mi oderwać wzrok, gdy na mnie patrzy. lubię, kiedy to robi. czuję wtedy delikatny dreszcz przebiegający mi po plecach i zapominam o tym, co się dzieje dookoła. pozwalam wyobraźni pisać bezwstydne scenariusze, którymi delektuję się w myślach. jednak po krótkiej chwili otrzeźwia mnie fakt, że obok tej osoby siedzi druga osoba i wtedy odwracam wzrok, wracając do rzeczywistości. dlaczego? bo to jego dziewczyna.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment