Monday, 23 April 2012

awaria

Posted by Panna Danuta at 01:01 0 comments
nie mogę się zdecydować. nie wiem, czy nadal mi zależy. to straszne jak ja się szybko nudzę, jak szybko mi się odechciewa, jak szybko pragnę nowych wrażeń. i chociaż lubię się tymi wrażeniami delektować powoli i odsuwać nasycenie, to... bez przesady. ileż można to przeciągać? skończyła mi się cierpliwość, a niepodsycana fascynacja zaczyna gasnąć. i lepiej, żeby ktoś szybko to sobie uświadomił, bo mój radar jest czujny i łatwo wykrywa nowych delikwentów godnych uwagi.

ostatnio jednak radar mi nawalił, bo poznałam kogoś, kto przysporzył mi niemały problem. na początku traktowałam go zupełnie neutralnie i spodziewałam się, że co najwyżej zostanie moim dobrym znajomym. przecież w ogóle nie jest w moim typie. w ogóle. ale nieee, no przecież u mnie wszystko musi być na przekór. po pewnym czasie totalnie zawrócił mi w głowie. dlaczego? właśnie dlatego, że wydaje się nie być mną zainteresowany. a ja przez to wariuję, już się odzwyczaiłam od takich sytuacji. faceci mnie popsuli, bo mnie rozpieszczają tak, że zwykle nie muszę się wysilać. to oni zawsze się starają. i oczywiście tak powinno być, ja nie zamierzam wyłazić ze skóry dla kogoś kto jest niezainteresowany (kiedyś próbowałam i nie skończyło się to dobrze, z tej głupoty już się wyleczyłam). ale nie daruję sobie, jeśli przynajmniej nie spróbuję zadziałać tak, żeby on jednak się zainteresował. na krótko chociaż, ja męża nie szukam! problem w tym, że nie bardzo wiem, co zrobić i jak to zrobić.

Sunday, 8 April 2012

la valse des monstres

Posted by Panna Danuta at 20:18 0 comments
to był niezwykły dzień.

la valse des monstres. przechodziłam przejściem podziemnym akurat w momencie, kiedy pan z akordeonem grał ten utwór. pośpiech nie pozwolił mi zwolnić kroku, ale przytłaczające mnie myśli zelżały na moment i od razu poczułam się inaczej. uśmiech rozlał mi się na ustach i obiecałam sobie, że jeśli kiedyś znowu spotkam tego pana, to powiem mu, że to co robi jest piękne.

nie wiedziałam, czego się spodziewać po nadchodzącym wieczorze. momentami wydawało mi się, że przestało to dla mnie aż tyle znaczyć, że moja ekscytacja minionymi wydarzeniami wygasła już po tych kilku miesiącach. ale w miarę zbliżania się ustalonej godziny, coraz wyraźniej odczuwałam stres zmieszany z ogromną ciekawością.

okoliczności naszego poznania się i pewne zasadnicze różnice między nami sprawiły, że dzieląca nas bariera była dość solidna. ale dzięki temu, jej niszczenie będzie jeszcze ciekawsze. ponownie odczułam siłę fascynacji, która zdążyła już nieco ucichnąć, a następnego dnia nic nie było w stanie zepsuć mi nastroju.

uwielbiam jego śmiech.
 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos