Tuesday, 29 June 2010

verification succedeed

Posted by Panna Danuta at 08:50 0 comments
and I'm a book lying open
while you're a lock with no key

Monday, 28 June 2010

it's my turn now

Posted by Panna Danuta at 20:14 0 comments
jutro zmieni się albo wszystko, albo nic.

get stupid

Posted by Panna Danuta at 14:44 0 comments
weryfikacja w toku.

i znowu ta mała sucz będzie jedyną osobą na świecie, która dowie się o wszystkim ze szczegółami, mimo że nie jest w to w ogóle zamieszana. kocham ją.

it's easier to write it

Posted by Panna Danuta at 00:38 0 comments
czytam pewien tekst już dziesiąty raz i wciąż nie rezygnuję z przekształcenia go w wiadomość.
oj pożałuję tego. baaardzo pożałuję.

Sunday, 27 June 2010

Nibylandia

Posted by Panna Danuta at 11:55 0 comments
And if I only could
I'd make a deal with God


sprawdziło się.
od euforii po depresję, czyli wahania mojego nastroju mocno zwiększyły częstotliwość ostatniej nocy. zdradziłam kilka swoich tajemnic i skłamałam w najważniejszym momencie. podjęłam pewną decyzję, która czeka na realizację. i tak dobrze mi się spało. oczywiście obudziłam się z kacem, który na szczęście szybko mnie opuścił.

ale nie sądziłam, że po przespaniu się z moim pomysłem nadal będę uważała go za słuszny. ha, pewnie zmienię zdanie jak tylko wezmę kartkę do ręki.

ach, i jeszcze coś. właśnie. to coś. nie mogę się zdecydować... to w końcu jest, czy tego nie ma?

i jak to się stało, że nie zabiłam się po upadku z krzesła?

Saturday, 26 June 2010

full moon

Posted by Panna Danuta at 16:04 1 comments
podczas pełni wszyscy jesteśmy bardziej szaleni.

różowy i niebieski

Posted by Panna Danuta at 02:44 1 comments
mały chłopiec i mała dziewczynka. mijałam ich jadąc dziś rowerem wzdłuż Racławickiej. utkwili mi w pamięci jako jedna z najbardziej uroczych par maluchów, jakie kiedykolwiek widziałam. szli objęci z uśmiechami na ustach. jak na dzieci przystało, tryskali entuzjazmem i radością. dziewczynka miała na nogach małe różowe kalosze, a chłopiec - niebieskie. prawdopodobnie było to rodzeństwo. oboje byli podobnego wzrostu i mieli jasne włosy. zwolniłam, żeby dłużej móc im się przyglądać, jako że był to cudny widok. ich mamuśka szła niedaleko i muszę się przyznać, że odrobinkę jej zazdrościłam.

red lipstick

Posted by Panna Danuta at 02:33 0 comments
w końcu spuściła jej głowę w kiblu. i dobrze.

day by day

Posted by Panna Danuta at 02:31 0 comments
ja chyba zwariowałam. igram z losem, zostawiając wszystko na ostatnią chwilę.

Friday, 25 June 2010

lajf's bjutiful tudej

Posted by Panna Danuta at 23:56 0 comments
zamiast schodów, dostałam dziś od losu zjeżdżalnię. wszystko świetnie mi szło i niemalże zgodnie z planem, o dziwo. a dodatkowo, wszyscy ludzie, z którymi się dziś zetknęłam, byli jakoś wyjątkowo dla mnie mili. dzięki temu udało mi się załatwić naglącą sprawę, zostałam pochwalona i skomplementowana, zaoszczędziłam dwie dychy, dostałam pewnego bonusa, zadzwonił do mnie ktoś dawno niewidziany, pędząca ciężarówka przepuściła mnie na przejściu i dostałam zaproszenia na kolację, piwo i do teatru od trzech różnych osób. no taaak, musiałam się pochwalić całemu światu, że jestem taka zajebista. hah.

prysło

Posted by Panna Danuta at 23:35 0 comments
chciałbyś. bardzo.
ja to wiem.

Wednesday, 23 June 2010

my better is better than your better

Posted by Panna Danuta at 23:10 1 comments
znowu bezpodstawnie zaczęłam wyobrażać sobie nie wiadomo co i myślami zabłądziłam zdecydowanie za daleko. najgorsze jest to, że nie potrafię zaakceptować innych opcji, tylko trzymam się kurczowo jednej, tej najbardziej wybujałej i raczej niemożliwej. przyjdzie czas, kiedy ogromnie tego pożałuję.

zagalopowałam się już na tyle, że nawet przestałam dostrzegać i hamować pewnie swoje irytujące zachowania. szczerze mówiąc, trochę się przeraziłam, kiedy to do mnie dotarło. bo wiem, że potrafię być naprawdę nieznośna. zniszczyłam przez to kiedyś coś bardzo cennego, co prawda lata temu, ale do tej pory nie mogę sobie tego wybaczyć. to było strasznie głupie.

czasem pytam samą siebie, co ja sobie niby myślę. nazywam ludzi egoistami, a wcale nie jestem lepsza. wypominam im wady, które sama posiadam. mówię innym jak powinni się zachowywać, co robić i co myśleć, a sama nie potrafię się do swoich własnych słów zastosować. zmienianie świata na lepsze należy zaczynać od siebie.

dark brown eyes

Posted by Panna Danuta at 22:48 0 comments
dziś po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że niektórzy cudzoziemcy przybywający do naszego kraju potrafią być nie tyle bardziej otwarci, co po prostu bardziej bezczelni od Polaków. nie lubię patrzeć im w oczy.

it works perfectly

Posted by Panna Danuta at 22:33 0 comments
w subtelnych szczegółach nierzadko może kryć się odważna prowokacja.

saying NO

Posted by Panna Danuta at 02:21 0 comments
może jednak nie będzie tak źle jak myślałam! tym razem nie zmarnowałam czasu. i mimo pewnych strat, zyskam dużo więcej. oby plan się powiódł.

ale mimo wszystko niektóre sprawy powinnam załatwiać inaczej. nie mogę znieść mojego braku asertywności, to jest po prostu straszne.

Monday, 21 June 2010

why not?

Posted by Panna Danuta at 22:10 0 comments
[link]

no właśnie.

fill me with your poison

Posted by Panna Danuta at 17:16 0 comments
i pewnie znowu skończy się na jednym razie.

el hombre

Posted by Panna Danuta at 10:22 0 comments
miałam mnóstwo do opowiedzenia i tryskałam entuzjazmem, którym miałam ochotę się podzielić. ale zrezygnowałam. mój piękny balonik wypełniony szczęściem został przebity ostrą szpilką i wszystko wyleciało z niego jak powietrze. ta szpileczka nazywa się "nie interesuje mnie to". niewypowiedziane, ale odebrane.

drzewa, kamienie i chmury są świetnymi słuchaczami. szkoda tylko, że nie potrafią nic odpowiedzieć.

moje Słońca, które są w Gdańsku, Krakowie, Poznaniu i Bydgoszczy - brakuje mi was.

headsprung

Posted by Panna Danuta at 10:13 0 comments
jestem okropną zazdrośnicą. czuję się niepotrzebna, gorsza, brzydsza, nudniejsza i sto razy mniej ważna. i jest mi z tym źle i mam doła z tego powodu, bo egoistycznie uważam, że zasługuję na coś więcej. oczywiście nie dam nic po sobie poznać, udam twardą i obojętną, 'jak gdyby nigdy nic' i 'ale o co chodzi?', przecież wszystko jest zajebiście.

Tuesday, 15 June 2010

abre los ojos

Posted by Panna Danuta at 00:52 1 comments
są rzeczy, których nie powinno się wybaczać.

Monday, 14 June 2010

mind vs. heart

Posted by Panna Danuta at 09:17 1 comments
w obecnej sytuacji to dość zabawne. wciąż czuję ten dziwny spokój, że i tak wszystko skończy się po mojej myśli. nie wiem, skąd ten spokój się bierze. mam wrażenie, że walczą we mnie dwie sprzeczności. ta racjonalna, która opiera swoje argumenty na dziejących się faktach i wypowiedzianych słowach. to ona się śmieje. drugą jest ta intuicyjna, która kieruje się tylko przeczuciami i wiarą. ona z kolei mówi mi - poczekaj, będzie dobrze. najprawdopodobniej nie ma ona szans w starciu z tą pierwszą, ale ja i tak jej kibicuję. sprawdzała się już czasem, kiedy bardzo tego chciałam.

kilka miesięcy temu scenariusz pewnych zdarzeń spełnił się zgodnie z moimi przeczuciami, które naszły mnie około pół roku wcześniej. może to był po prostu przypadek, albo trafny strzał. może właściwa ocena pewnych osób, która pozwoliła na przewidzenie tego, co się stanie. a może rzeczywiście moja intuicja miała rację.

chciałabym, żeby i w tym przypadku się nie myliła, bo ja mam naprawdę daleko idące plany na przyszłość i widzę tylko jedną opcję.

just nothing

Posted by Panna Danuta at 09:03 0 comments
tak bardzo, bardzo chciałabym móc to powiedzieć. wiem, że nie powinnam. wiem, że to niczego nie zmieni, a poza tym mogę tych słów okropnie pożałować. to aż mnie boli w środku. a dodatkowo, miesza się ze strachem i tylko ten strach mnie powstrzymuje. strach przed zniszczeniem wszystkiego do czego się przyzwyczaiłam i bez czego trudno byłoby mi żyć.

są jednak momenty, kiedy czuję, że pękam i mam ochotę odkryć wszystkie karty. kiedy odpowiednie słowa same układają mi się w głowie. kiedy już mam gotowy plan... ale budzę się następnego dnia rano, staję twarzą w twarz przed kolejną nadarzającą się okazją i rezygnuję ze wszystkiego. nie, po prostu nie. i gram dalej. dalej udaję, że wszystko jest w porządku i wcale nic mnie nie dręczy. dalej w każdy możliwy sposób maskuję tą prostą prawdę. tak, prostą i oczywistą.

i założę się, że znasz ją od dawna, tylko się nie przyznajesz.

Saturday, 12 June 2010

90s

Posted by Panna Danuta at 20:52 0 comments
nie mam natchnienia na jakiekolwiek tworzenie ostatnio.

[edit]


dziś, w ramach Nocy Pragi oraz rozgrzewki przed dwoma ostatnimi egzaminami - I love the 90's Party. o ile dotrzemy. w każdym razie, trzeźwa nie będę. huh. it's gonna be fun.

Friday, 11 June 2010

always one foot on the ground

Posted by Panna Danuta at 22:31 0 comments
come join the partyyyyy...!

jutro dzieje się tyle, że aż żal nie skorzystać. nie rozumiem, dlaczego to wszystko akurat w jednym dniu.
a dodatkowo, podobno do występu szykuje się dla nas burza...

i zapamiętać: nie logować się więcej na fejsbukowy czat.

Thursday, 10 June 2010

yes, no or I don't know

Posted by Panna Danuta at 21:57 0 comments
to niewiarygodne, jak okropnie byłam w stanie zaśmiecić mój komputer. zrobiłam dziś porządek w części plików i aż mi ulżyło, kiedy mój dysk w ciągu pół godziny odzyskał 15 gb. ale przede mną jeszcze duuużo pracy.

wśród rozrzuconych tu i tam dokumentów, ważniejszych i mniej ważnych, trafiłam przypadkiem na pewien dialog sprzed kilku miesięcy, zapisany w notatniku. w pierwszym odruchu chciałam to skasować, bo po pierwszym zdaniu zorientowałam się, czego dotyczy. i chociaż w środku poczułam ukłucie żalu i echo nieprzyjemnych wspomnień, to jednak nie zrobiłam tego. mój wzrok mimowolnie zaczął pochłaniać kolejno zapisane słowa, aż w końcu przeczytałam całość. kolejne uczucie, które się we mnie odezwało, nie było już jak ukłucie igłą, lecz jak uderzenie młotem. i mimo tego, cała notatka wylądowała na jednej z płyt, wśród całego mojego bałaganu.

jestem świetna w robieniu dobrej miny do złej gry.

się pomieszało mi

Posted by Panna Danuta at 17:47 0 comments
miałam kolejny sen ze stałej serii. i znów tak realistyczny, że musiałam się dłużej zastanowić, czy to się aby nie wydarzyło naprawdę. poza tym, nie był to fragment scenariusza wyrwany z kontekstu, tylko coś w rodzaju kontynuacji jednego z ostatnich dni, jednej z ostatnich rozmów. właściwie już niewiele z tego snu pamiętam, wycieka on z mojej pamięci jak woda przez palce. może to dlatego, że wcale tak bardzo mi się nie podobał?

wizz

Posted by Panna Danuta at 17:36 0 comments
mam bilet! jeszcze tylko muszę pojechać po nową walizkę, wykupić ubezpieczenie, załatwić praktyki i zaliczyć sesję. uff.

Sunday, 6 June 2010

far far away

Posted by Panna Danuta at 13:19 0 comments
przeczytałam, że w Dniu Wszystkich Świętych w Anglii i Irlandii piecze się tzw. soul cakes. zwyczaj mówi, że każde zjedzone “ciastko duszy” to jedna dusza uwolniona z czyśćca.



marzę o spontanicznej, długiej i bardzo dalekiej podróży.

wake up

Posted by Panna Danuta at 00:08 0 comments
wystarczyły dwie różne rozmowy z dwoma wspaniałymi osobami, żeby otworzyć mi oczy na pewne punkty widzenia, o których ani przez chwilę wcześniej nie pomyślałam. pomogło mi to dostrzec istotne szczegóły i uświadomić sobie, jak bardzo byłam/jestem(?) zaślepiona. obym o nich nie zapomniała.

chociaż z drugiej strony... czy aby nie przesadzam trochę z rozsądkiem w tej kwestii? mhm... ja i rozsądek? nie, to nie to. chyba raczej szukam argumentów, tak, to dobre określenie. argumentów przeciwko swojej żałosnej głupocie.

Saturday, 5 June 2010

lunatico

Posted by Panna Danuta at 20:13 1 comments
wdarło mi się do środka takie natarczywe coś, co ciągle daje o sobie znać. jest strasznie niecierpliwe i bez przerwy mnie rozprasza, powodując mieszane uczucia ciekawości, obawy, wątpliwości i fascynacji jednocześnie. wypuszcza moje myśli w obłoki i otwiera przestrzeń dla wyobraźni. już dawno zapomniałam, jak to jest... ale tym razem do znanej mieszanki z przeszłości wpadło kilka kropel czegoś zupełnie nowego. i grozi eksplozją.

jest w tym wszystkim coś przyjemnie intrygującego. a co dalej? pożyjemy, zobaczymy. nauczona doświadczeniem, dyscyplinuję swoje "spodziewam się", "liczę na" i "mam nadzieję", nie wspominając nawet o jakimkolwiek "oczekuję".

jedno jest pewne - zamierzam zaspokoić ciekawość i dobrze się przy tym bawić.

Friday, 4 June 2010

zbyt kolorowo

Posted by Panna Danuta at 17:35 0 comments
nie przepadam za upałem. męczy mnie, rozprasza, dezorientuje. wiem doskonale, co powinnam teraz robić i wiem, że czas przecieka mi przez palce, ale zamiast tego piszę jakieś głupoty, albo łażę bez celu po mieszkaniu, odwlekając naukę jak tylko mogę. oczywiście sto razy bardziej wolę to, niż deszcz, śnieg i wiatr. bo kocham słońce. ale mogłoby być trochę chłodniej.

to niewiarygodne, jak wiele może się wydarzyć w ciągu jednego dnia. nie mówiąc już o trzech.

wtorek. tamtego wtorku nie zapomnę nigdy. przejeżdżając dziś obok Arkadii, mimowolnie się uśmiechnęłam na wspomnienie sytuacji, która się tam wydarzyła i o której skrycie marzyłam od incydentu w metrze Racławicka. ale nawet przez moment nie wierzyłam, że naprawdę może się wydarzyć. bo nie potrzebuję już zmieniacza czasu. wciąż nie mogę wyjść z szoku.

o środzie wolałabym zapomnieć, chociaż wyryła się w mojej pamięci, jako jeden z najgorszych dni w życiu. aczkolwiek zakończyła się bardzo pozytywnie.

w czwartek nie zrobiłam niczego, co sobie zaplanowałam, ale za to spędziłam niesamowicie przyjemny wieczór, który dodał mi mnóstwo pozytywnej energii na dzisiaj.

a dzisiaj jestem już na skraju załamania nerwowego i wyczerpania fizycznego. w ciągu ostatnich trzech nocy spałam w sumie może z osiem godzin. do końca życia nie zapomnę tej powtórki z rozrywki, kiedy to znów zabrakło mi ułamka punktu oraz uczucia bezsilnej wściekłości, która temu towarzyszyła. poza tym, dopada mnie już kosmiczny stres przed egzaminami. a co gorsze, moje myśli zaprząta coś zupełnie innego...
 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos