Saturday, 17 March 2012

l'étranger

Posted by Panna Danuta at 01:49 1 comments
nie mógł się zdecydować, które wino wybrać. zerkałam na etykiety, próbując dowiedzieć się, jakie gatunki rozważa, ale zdołałam zobaczyć tylko tyle, że wybiera jedno z hiszpańskich. polubiłam go już za sam fakt, że znał się na rzeczy, a przynajmniej tak mi się wydawało. aż głupio mi było kupować przy nim zwyczajne wino musujące.

kiedy zostałam zapytana przez kasjerkę o dowód, wywiązała się między mną a nim krótka rozmowa. podobno wyglądam młodo, mimo tego, że pełnoletność osiągnęłam już cztery lata temu. miał w sobie coś intrygującego. no i był bardzo przystojny. wysoki, elegancki, oceniłabym go na 35-40 lat. i mimo tego, że był mi zupełnie obcy, odczuwałam bardzo silnie, że pojawiło się między nami pewne porozumienie. pewna chemia. obejrzał się, zanim wyszedł. miałam ochotę go dogonić i jeszcze porozmawiać, ale już nie zdążyłam. jedyne, co mi pozostało, to przyjemne uczucie w środku i dziwne wrażenie, że w jego umyśle również pojawiły się odważne myśli.

Monday, 12 March 2012

encore une fois

Posted by Panna Danuta at 23:59 0 comments
ledwo unosząc głowę z poduszki, wyciągnęłam leniwie rękę po telefon. była ósma rano. jednym okiem odczytałam sms-y, marząc jednocześnie o tym, żeby móc nie wstawać. automatycznie otworzyłam skrzynkę mejlową, bez większej jednak nadziei na coś nowego. ale nagle oczy otworzyły mi się szeroko i gwałtownie usiadłam na łóżku z wielkim uśmiechem na ustach, jeszcze zanim zaczęłam czytać wiadomość od niego.

delektowałam się tą chwilą, powoli dopijając wczorajszy kieliszek białego wina. podziałało lepiej, niż mocna kawa. wstałam z uczuciem przyjemnej lekkości, a mój zwykły codzienny rytuał zamienił się niemalże w taniec.
 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos