Sunday, 28 February 2010

za pół godziny będzie marzec

Posted by Panna Danuta at 23:26 0 comments
jutrzejszy dzień, mimo tego, że jest poniedziałkiem, zapowiada się całkiem przyjemnie.

a w dodatku - pachnie wiosną. uwielbiam to. aż żyć się chce.
zapewne zima jeszcze kilka razy będzie nas atakowała, ale nic nie zmieni faktu, że o szesnastej wciąż jest jasno!

harmonia

Posted by Panna Danuta at 19:01 0 comments
wyszłam stamtąd z wielkim wyszczerzem na twarzy, pełna miłości do całego świata, z poczuciem ogromnej siły we własnym ciele i pełną świadomością każdego jego fragmentu, przepełniona niesamowitą energią, z pogłębionym oddechem i kopiastą porcją entuzjazmu.
joga to coś cudownego.

truskawka

Posted by Panna Danuta at 12:38 0 comments
dawno tak dobrze i tak długo nie spałam.
ale teraz czuję się, jakbym była rozsypaną układanką i nie wiem, co ze sobą zrobić i od czego zacząć. muszę zająć się mnóstwem drobnych, ale ważnych rzeczy, a potem zrealizować przynajmniej jeden z planów na dzisiaj.
i życzę sobie powodzenia, bo oczywiście zamiast tego - co robię? no jakżeby inaczej. siedzę w piżamach z laptopem na łóżku, piję herbatę truskawkową i wypisuję jakieś głupoty.
niech ktoś zatrzyma czas!

skrajności

Posted by Panna Danuta at 00:59 0 comments
to niesamowite, jak silnie potrafi działać we mnie empatia. i to nie tylko w tych niewesołych momentach, kiedy ktoś zwierza mi się ze swoich problemów, albo smutku. ten aspekt empatii istnieje we mnie od zawsze i zdążyłam się już przyzwyczaić do tego, że nie potrafię w pełni się czymkolwiek cieszyć, jeśli cierpi ktoś, kto jest dla mnie ważny.
ostatnio, po kilku konkretnych przypadkach, odkryłam dodatkowo, że potrafię czerpać niekłamaną radość ze szczęścia bliskich mi osób bez najdrobniejszego ukłucia żalu, zazdrości, czy poczucia niesprawiedliwości.
owszem, zdarza się, że doznaję tych uczuć, kiedy widzę, albo słyszę o powodzeniu różnych ludzi i zastanawiam się, dlaczego mnie też to nie spotkało. każdy tak ma.
ale kiedy ktoś w najszczerszej euforii opowiada mi o napotkanym szczęściu, zarysowując mi całą historię, opisując każdy detal i przeplatając to wszystko pełną gamą swoich emocji, to wczuwam się tak bardzo, że niemal sama zaczynam tym żyć i chłonę całość, jakbym oglądała szalenie pasjonujący film. i chcę więcej! a potem na samą myśl tylko uśmiecham się do siebie i momentalnie mam lepszy nastrój.
nie jestem pewna, ale... to chyba dobrze, nie?

Saturday, 27 February 2010

gdyby nie ciemność, nigdy nie zobaczylibyśmy gwiazd

Posted by Panna Danuta at 21:36 0 comments
wystarczyła minuta na świeżym powietrzu, żebym poczuła się inaczej.
jest niemalże ciepło, w porównaniu z niedawnymi dwudziestostopniowymi mrozami. niebo lśni bezchmurną czystością i nadchodzi pełnia księżyca.
gdybym nie bała się, że zginę z rąk bandytów, wybrałabym się na długi samotny spacer, dokładnie w tej chwili.

bez cierpienia nie zrozumie się szczęścia

Posted by Panna Danuta at 18:35 1 comments
chciałabym znaleźć się w świecie czytanej właśnie książki.
albo zanurzyć się w krainie własnych marzeń.
albo teleportować się na piękną, bezludną wyspę i nie martwić się niczym.
albo zasnąć i obudzić się... nigdy.

słowa

Posted by Panna Danuta at 11:48 0 comments
jeszcze nigdy, absolutnie nigdy nie spotkałam faceta, o którym mogłabym ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że jest słowny.

a to przykre. bo wiem, że nie mam prawa pewnych rzeczy wymagać, dlatego nawet o tym nie wspomnę. ale mimo tego pamiętam o wszystkim i po cichu oczekuję, że będzie właśnie tak, jak powiedział. a potem tak nie jest. i zalewa mnie bolesne rozczarowanie.

może jestem po prostu przewrażliwiona? naiwna? i zbyt emocjonalnie podchodzę wypowiedzianych słów?
niczego się nie nauczyłam.

myślodsiewnia

Posted by Panna Danuta at 01:17 0 comments
...pisać tak, by było ciasno słowom, a myślom luźno.

bardzo często nie wiem, jak się zachować w pewnych sytuacjach. czy lepiej posunąć się dalej, czy zrobić krok do tyłu? a może nawet dwa?
to jeden z moich wiecznych dylematów.
chciałabym umieć czytać w myślach innych ludzi.

Friday, 26 February 2010

zatrzymaj się

Posted by Panna Danuta at 23:58 0 comments
nie, to nie 'wszystko' mnie przytłacza. to ja sama siebie przytłaczam. myślami, obawami, niepokojami, smutkami.
ale czasem proste piękno pozwala mi się od tego oderwać, chociaż na kilka sekund.
wtedy zatrzymuję się i po prostu patrzę.

śniadanie na trawie

Posted by Panna Danuta at 18:58 0 comments
łał. założyłam bloga.

dziwnie się czuję, mimo że naszła mnie na to nie tyle ochota, co wręcz potrzeba.

po co?

dla luźnych myśli. nieposkładanych. błądzących w mojej głowie i szukających wyjścia.

dla samej siebie, a także dla innych, na wypadek, gdyby przyszła wam chęć, żeby poczytać te bzdury.

dla czegoś niezobowiązującego. i dla porzucenia fotoblogowego schematu, którym zwykle się kieruję, ale który często mocno ogranicza moją potrzebę wyrażenia samej siebie.


ta dam.

enjoy!

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos