Wednesday, 25 January 2012

shortcut

Posted by Panna Danuta at 02:14 1 comments
może zabrzmi to dziwnie, ale moje nieśmiertelne szczęście czasami mnie przeraża. chyba powinnam częściej testować je w grze w totka.

*

koniec gry w spojrzenia. level up: rozmowa. bez paniki, bez uciekania. chociaż wciąż z drżeniem rąk i z trudnościami w pozbieraniu się później.

*

to też może zabrzmieć dziwnie, ale uważam piosenkę Rollin' by Limp Bizkit za niesamowicie seksowną. piosenkę, nie klip. to ważne.

Monday, 23 January 2012

la folie

Posted by Panna Danuta at 00:16 0 comments
skasowałam, to co napisałam przed chwilą. nie wiem, nie mogę. nie potrafię ubrać tego dobrze w słowa, ale kiedy o tym myślę, czuję w środku dziwne podekscytowanie. nasączone jest ono częściowo niepewnością i strachem przed kompromitacją, a częściowo jakąś taką euforią i zabawną nadzieją na to, że ta bajka, którą sobie wymyśliłam, dzieje się naprawdę.

żyję teraz wtorkowymi i czwartkowymi wieczorami. magiczne trzydzieści minut przed siódmą. szaleństwo.

Wednesday, 11 January 2012

pardon

Posted by Panna Danuta at 02:52 1 comments
zauważyłam go jak tylko weszłam. siedział w korytarzu z książką, co mnie dość zaskoczyło, bo zwykle przebywał o tej porze w pokoju dla lektorów albo w sali, gdzie prowadzi zajęcia.

podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy, a ja na ułamek sekundy zapomniałam o świecie. poczułam jak ciepło wlewa mi się na policzki i odwróciłam głowę nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu. kiedy załatwiałam formalności międzysemestralne, rozpraszała mnie sama świadomość jego obecności. potrzebowałam kilku dobrych sekund, żeby się skoncentrować i podać swoje imię i nazwisko.

starałam się zachowywać jak gdyby nic a nic się nie działo. zdjęłam kurtkę, wdałam się w luźne rozmowy z towarzyszkami z grupy, usiadłam obok. udawałam zajętą telefonem, kiedy tak naprawdę zerkałam z ciekawości na wnętrze jego książki. wyglądała jakby wiele już przeszła i napisana była po francusku, oczywiście.

w pewnym momencie wstał i skierował się do pokoju, ale zanim odszedł, znowu poczułam na sobie jego wzrok.

gramy w tą grę już od kilku miesięcy. spotykamy się wzrokiem i uśmiechamy się do siebie. coraz częściej, coraz śmielej. ale nigdy jeszcze nie rozmawialiśmy. jedynym słowem, które padło, było jego 'pardon', kiedy podszedł, jak robiłam sobie kawę i chciał dostać się do kranu z wrzątkiem. zgłupiałam zupełnie i byłam w stanie tylko się uśmiechnąć, po czym uciekłam.

wcześniej zastanawiałam się, czy to nie jest przypadkiem tylko moja wyobraźnia. ale dziś... dziś patrzył na mnie za każdym razem, jak się mijaliśmy, patrzył, kiedy zalewałam kawę, patrzył, kiedy stałam w kolejce do sekretarki, patrzył, kiedy zamykał drzwi od swojej sali. patrzył i cudownie się uśmiechał. a ja traciłam głowę. i od dziś jestem już prawie pewna, że coś intrygującego wisi w powietrzu.

i ciekawa jestem, jaką książkę czytał.

Tuesday, 3 January 2012

we all have got the power

Posted by Panna Danuta at 00:24 0 comments
sięgam pamięcią długi czas wstecz i z radością uświadamiam sobie, że w każdym roku z kilku ostatnich udało mi się spełnić przynajmniej jedno marzenie. i to takie prawdziwe, poważne, duże.

życzę sobie dalszego spełniania marzeń w tym nowym roku. żeby nie zabrakło mi determinacji i żebym wierzyła, że potrafię. bo w największym stopniu zależy to właśnie ode mnie.

i Wam życzę tego samego.

i've got the power and you've got the power.
 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos