Wednesday, 11 January 2012

pardon

Posted by Panna Danuta at 02:52
zauważyłam go jak tylko weszłam. siedział w korytarzu z książką, co mnie dość zaskoczyło, bo zwykle przebywał o tej porze w pokoju dla lektorów albo w sali, gdzie prowadzi zajęcia.

podniósł wzrok i spojrzał mi w oczy, a ja na ułamek sekundy zapomniałam o świecie. poczułam jak ciepło wlewa mi się na policzki i odwróciłam głowę nie mogąc powstrzymać szerokiego uśmiechu. kiedy załatwiałam formalności międzysemestralne, rozpraszała mnie sama świadomość jego obecności. potrzebowałam kilku dobrych sekund, żeby się skoncentrować i podać swoje imię i nazwisko.

starałam się zachowywać jak gdyby nic a nic się nie działo. zdjęłam kurtkę, wdałam się w luźne rozmowy z towarzyszkami z grupy, usiadłam obok. udawałam zajętą telefonem, kiedy tak naprawdę zerkałam z ciekawości na wnętrze jego książki. wyglądała jakby wiele już przeszła i napisana była po francusku, oczywiście.

w pewnym momencie wstał i skierował się do pokoju, ale zanim odszedł, znowu poczułam na sobie jego wzrok.

gramy w tą grę już od kilku miesięcy. spotykamy się wzrokiem i uśmiechamy się do siebie. coraz częściej, coraz śmielej. ale nigdy jeszcze nie rozmawialiśmy. jedynym słowem, które padło, było jego 'pardon', kiedy podszedł, jak robiłam sobie kawę i chciał dostać się do kranu z wrzątkiem. zgłupiałam zupełnie i byłam w stanie tylko się uśmiechnąć, po czym uciekłam.

wcześniej zastanawiałam się, czy to nie jest przypadkiem tylko moja wyobraźnia. ale dziś... dziś patrzył na mnie za każdym razem, jak się mijaliśmy, patrzył, kiedy zalewałam kawę, patrzył, kiedy stałam w kolejce do sekretarki, patrzył, kiedy zamykał drzwi od swojej sali. patrzył i cudownie się uśmiechał. a ja traciłam głowę. i od dziś jestem już prawie pewna, że coś intrygującego wisi w powietrzu.

i ciekawa jestem, jaką książkę czytał.

1 comments:

Anonymous said...

ulala magnifique mademoiselle ;) mam nadzieje ze dobrze tak to napisałam. czemu nie przyszlas w niedziele? sowa

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos