nie mógł się zdecydować, które wino wybrać. zerkałam na etykiety, próbując dowiedzieć się, jakie gatunki rozważa, ale zdołałam zobaczyć tylko tyle, że wybiera jedno z hiszpańskich. polubiłam go już za sam fakt, że znał się na rzeczy, a przynajmniej tak mi się wydawało. aż głupio mi było kupować przy nim zwyczajne wino musujące.
kiedy zostałam zapytana przez kasjerkę o dowód, wywiązała się między mną a nim krótka rozmowa. podobno wyglądam młodo, mimo tego, że pełnoletność osiągnęłam już cztery lata temu. miał w sobie coś intrygującego. no i był bardzo przystojny. wysoki, elegancki, oceniłabym go na 35-40 lat. i mimo tego, że był mi zupełnie obcy, odczuwałam bardzo silnie, że pojawiło się między nami pewne porozumienie. pewna chemia. obejrzał się, zanim wyszedł. miałam ochotę go dogonić i jeszcze porozmawiać, ale już nie zdążyłam. jedyne, co mi pozostało, to przyjemne uczucie w środku i dziwne wrażenie, że w jego umyśle również pojawiły się odważne myśli.
Saturday, 17 March 2012
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comments:
Dobrze piszesz, chyba będę tu wpadać częściej.
Pozdrawiam, M. ;)
Post a Comment