tak bardzo, bardzo chciałabym móc to powiedzieć. wiem, że nie powinnam. wiem, że to niczego nie zmieni, a poza tym mogę tych słów okropnie pożałować. to aż mnie boli w środku. a dodatkowo, miesza się ze strachem i tylko ten strach mnie powstrzymuje. strach przed zniszczeniem wszystkiego do czego się przyzwyczaiłam i bez czego trudno byłoby mi żyć.
są jednak momenty, kiedy czuję, że pękam i mam ochotę odkryć wszystkie karty. kiedy odpowiednie słowa same układają mi się w głowie. kiedy już mam gotowy plan... ale budzę się następnego dnia rano, staję twarzą w twarz przed kolejną nadarzającą się okazją i rezygnuję ze wszystkiego. nie, po prostu nie. i gram dalej. dalej udaję, że wszystko jest w porządku i wcale nic mnie nie dręczy. dalej w każdy możliwy sposób maskuję tą prostą prawdę. tak, prostą i oczywistą.
i założę się, że znasz ją od dawna, tylko się nie przyznajesz.
Monday, 14 June 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment