Friday, 4 June 2010

zbyt kolorowo

Posted by Panna Danuta at 17:35
nie przepadam za upałem. męczy mnie, rozprasza, dezorientuje. wiem doskonale, co powinnam teraz robić i wiem, że czas przecieka mi przez palce, ale zamiast tego piszę jakieś głupoty, albo łażę bez celu po mieszkaniu, odwlekając naukę jak tylko mogę. oczywiście sto razy bardziej wolę to, niż deszcz, śnieg i wiatr. bo kocham słońce. ale mogłoby być trochę chłodniej.

to niewiarygodne, jak wiele może się wydarzyć w ciągu jednego dnia. nie mówiąc już o trzech.

wtorek. tamtego wtorku nie zapomnę nigdy. przejeżdżając dziś obok Arkadii, mimowolnie się uśmiechnęłam na wspomnienie sytuacji, która się tam wydarzyła i o której skrycie marzyłam od incydentu w metrze Racławicka. ale nawet przez moment nie wierzyłam, że naprawdę może się wydarzyć. bo nie potrzebuję już zmieniacza czasu. wciąż nie mogę wyjść z szoku.

o środzie wolałabym zapomnieć, chociaż wyryła się w mojej pamięci, jako jeden z najgorszych dni w życiu. aczkolwiek zakończyła się bardzo pozytywnie.

w czwartek nie zrobiłam niczego, co sobie zaplanowałam, ale za to spędziłam niesamowicie przyjemny wieczór, który dodał mi mnóstwo pozytywnej energii na dzisiaj.

a dzisiaj jestem już na skraju załamania nerwowego i wyczerpania fizycznego. w ciągu ostatnich trzech nocy spałam w sumie może z osiem godzin. do końca życia nie zapomnę tej powtórki z rozrywki, kiedy to znów zabrakło mi ułamka punktu oraz uczucia bezsilnej wściekłości, która temu towarzyszyła. poza tym, dopada mnie już kosmiczny stres przed egzaminami. a co gorsze, moje myśli zaprząta coś zupełnie innego...

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos