nie mogę się zdecydować. nie wiem, czy nadal mi zależy. to straszne jak ja się szybko nudzę, jak szybko mi się odechciewa, jak szybko pragnę nowych wrażeń. i chociaż lubię się tymi wrażeniami delektować powoli i odsuwać nasycenie, to... bez przesady. ileż można to przeciągać? skończyła mi się cierpliwość, a niepodsycana fascynacja zaczyna gasnąć. i lepiej, żeby ktoś szybko to sobie uświadomił, bo mój radar jest czujny i łatwo wykrywa nowych delikwentów godnych uwagi.
ostatnio jednak radar mi nawalił, bo poznałam kogoś, kto przysporzył mi niemały problem. na początku traktowałam go zupełnie neutralnie i spodziewałam się, że co najwyżej zostanie moim dobrym znajomym. przecież w ogóle nie jest w moim typie. w ogóle. ale nieee, no przecież u mnie wszystko musi być na przekór. po pewnym czasie totalnie zawrócił mi w głowie. dlaczego? właśnie dlatego, że wydaje się nie być mną zainteresowany. a ja przez to wariuję, już się odzwyczaiłam od takich sytuacji. faceci mnie popsuli, bo mnie rozpieszczają tak, że zwykle nie muszę się wysilać. to oni zawsze się starają. i oczywiście tak powinno być, ja nie zamierzam wyłazić ze skóry dla kogoś kto jest niezainteresowany (kiedyś próbowałam i nie skończyło się to dobrze, z tej głupoty już się wyleczyłam). ale nie daruję sobie, jeśli przynajmniej nie spróbuję zadziałać tak, żeby on jednak się zainteresował. na krótko chociaż, ja męża nie szukam! problem w tym, że nie bardzo wiem, co zrobić i jak to zrobić.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment