wsunęłam dłoń w jego palce nawet się nad tym nie zastanawiając. i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że zwykle unikam tego gestu jak ognia. chwycił mnie pewnie i poprowadził, bo mieszanka alkoholu i zmęczenia sprawiła, że nie dotarłabym do domu o własnych siłach.
w zeszły czwartek po raz pierwszy spotkaliśmy się poza Przejściem, naszym ulubionym przybytkiem zła. znamy się już od prawie roku, ale kiedyś postrzegałam go zupełnie inaczej. zrobił na mnie okropne pierwsze wrażenie i przez długi czas wzbudzał niechęć, a ja nie miałam ochoty podejmować wysiłku, żeby lepiej go poznać. wciąż jednak się widywaliśmy, co prawda przypadkowo, ale regularnie. i tak po pewnym czasie niechęć zmieniła się w neutralność, aż w końcu go polubiłam. nigdy jednak nie patrzyłam na niego jak na kogoś, kogo warto poderwać chociażby dla rozrywki, bo pomimo tego, że wielu kobietom zawrócił w głowie, to na mnie jakoś nigdy nie zrobił większego wrażenia. nie rozumiałam, co takiego one w nim widzą i byłam przekonana, że moja osoba go nie interesuje.
nie zapomnę szoku jaki przeżyłam, kiedy pierwszy raz mnie pocałował. szaleliśmy wtedy do piosenki Chop Suey i chociaż nie jestem sentymentalna, to kawałek ten często przywołuje mi teraz to wspomnienie. potem kilka razy zdarzyło mu się mnie odprowadzić, coraz częściej siadaliśmy razem na imprezach, a czasem nawet usłyszałam komplement, co w jego ustach było czymś naprawdę wyjątkowym. patrzyłam na to wszystko z przymrużeniem oka, biorąc pod uwagę jego podejście do kobiet i świadomość, że jego działania mogą się skończyć jak tylko zaciągnie mnie do łóżka. dlatego przez długi czas nie udało mu się zawrócić mi w głowie i byłam z siebie z tego powodu bardzo zadowolona. niestety niedawno coś mnie złamało, a wystarczyła do tego jedna mała sugestia. gdyby nie to, to prawdopodobnie do tej pory nic by się we mnie nie zmieniło.
bez problemu kontrolowałam swoje emocje dotąd, aż usłyszałam pewną interesującą opinię od dziewczyny, którą bardzo cenię. jest ona również stałą bywalczynią Przejścia i obserwowała tą sytuację już od dłuższego czasu. powiedziała mi, że jestem chyba pierwszą kobietą, której udało się owego mężczyznę skutecznie poderwać, mimo że wiele wcześniej próbowało. zaskoczyło mnie to, bo tak naprawdę nic w tym kierunku nie zrobiłam. jej opinia sprawiła, że moje postrzeganie całej sytuacji bardzo niebezpiecznie się zmieniło, bo uwierzyłam w swoją wyjątkowość. nagle zaczęłam mieć ochotę na to, żeby lepiej go poznać, żeby rozwijać ten kontakt. zaczęłam częściej o nim myśleć, analizować, wyobrażać sobie różne rzeczy. a jego to właśnie odstrasza.
ratuje mnie tylko to, że niczego nie daję po sobie poznać. nawet nie mrugnęłam, kiedy spotkałam go wczoraj w Przejściu obok innej dziewczyny. na szczęście nigdy nie brakuje mi tam dobrego towarzystwa.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment