lekki jak balonik lecący na spotkanie z chmurami. przyjemny jak otulenie się ciepłym kocem z kubkiem herbaty w ręku w zimny dzień. bajkowy, lecz nieogłupiający. momentami poruszający, ale i ze szczyptą dobrego humoru, co wywoływało zarówno ciche łzy, jak i głośny śmiech.
film 'listy do M.' wprawił mnie w doskonały nastrój. trochę mnie zmiękczył, tak jakby moje serce zostało oblane dużą porcją miodu. chwilowo odpoczęłam od tej twardości, którą się na co dzień otaczam, żeby ukryć uczuciowość przed okrutnym światem. pozwoliłam sobie na zanurzenie się w pudrowo-kolorowych, dziewczęcych myślach o miłości. zwykle postrzegam to jako słabość i odsuwam to od siebie, jednak wtedy czułam się z tym dobrze. rozluźniłam się. wstydzę się tego nawet przed sobą, ale czasem lubię sobie pomyśleć, że może jednak chciałabym się wreszcie szczęśliwie zakochać.
Monday, 21 November 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comments:
Pisz!
Post a Comment