czułam jak mocno bije mu serce. ciemność nocy i otaczająca nas cisza potęgowały najdrobniejsze dźwięki, łącznie z naszymi oddechami, które przyspieszały z sekundy na sekundę. odkrywaliśmy siebie dotykiem powoli i trochę nerwowo, starając się robić jak najmniej hałasu. moje palce sunęły po jego skórze, czym delektowałam się z radością, bo tylko w tamtym jedynym momencie mogły dotrzeć wszędzie, gdzie tylko chciałam.
klamra od paska niespodziewanie zabrzęczała, mimo że starałam się go rozpiąć najciszej, jak potrafiłam. ale to, co się działo dookoła stopniowo przestawało do nas docierać. drżałam pod jego dotykiem. miałam ochotę rzucić się w wir pożądania, ale wciąż najmniejszym ułamkiem umysłu musiałam się opanowywać, żeby zachować chociaż minimum ostrożności. jednak z drugiej strony, właśnie to napięcie nadało całości niezapomniany smak...
zmęczeni rozkoszą zasnęliśmy jak dzieci. rano obudziło nas ciepłe światło słoneczne wlewające się przez okna i ludzie, którzy powoli dochodzili do siebie. pohuraganowy stan mieszkania ewidentnie świadczył o udanej imprezie. uwielbiam pomelanżowe rozmowy. kiedy wszyscy wspominaliśmy poprzednią noc, ja i on wymienialiśmy znaczące spojrzenia, uśmiechając się do siebie. nie wiem, czy nasza tajemnica jest wciąż tajemnicą. do tej pory zastanawiam się, czy tamte dwie osoby, które spały na tym samym łóżku tuż obok nas, cokolwiek zauważyły.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment