trrrach! ze szklanki, którą trzymałam w dłoniach, zostały tylko drobne kawałki szkła. na zewnątrz było zimno, a ja stałam tam w samej sukience, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. musiałam wyjść i musiałam coś roztrzaskać. ale nie pomogło. w głowie miałam kuszącą wizję siebie zrzucającej wszystkie szklanki, kufle i kieliszki z zastawionego stołu. albo ciskającej każdą rzeczą, która wpada mi w ręce. albo wrzeszczącej najgłośniej, jak potrafię.
ale po powrocie do środka siedziałam tylko w ciszy i nie miałam ochoty się ruszać. czułam, jak frustracja krążyła mi w żyłach, a wzrokiem mogłam zasztyletować każdego. nie miałam już pomysłów na bezpieczne rozładowanie się, a alkohol pomógł mi tylko na krótko. nawet sexu mi się nie chciało.
tej nocy miałam idiotyczne sny. rano wciąż czułam ciężar tłumionej w środku wściekłości i bolesnego rozczarowania, a 'kurwa' było pierwszym wypowiedzianym przeze mnie tego dnia słowem. dawno już nie byłam w takim stanie. najgorsze jest to, że w dużej mierze sama się do tego przyczyniłam, po raz kolejny popełniając te same błędy. znów straciłam głowę. znów zbyt mocno mi zależało. znów pozwoliłam lekceważąco się traktować.
na szczęście nauczyłam się szybko zabijać w sobie nieodpowiednie uczucia do nieodpowiednich osób.
Wednesday, 2 November 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment