jeden pokój. białe ściany. puste, nie licząc jednego, wielkiego lustra nad kuchnią i białych półek z książkami. do tego białe szafki z ukrytymi uchwytami, białe szuflady, biała lodówka, biały stół i białe drzwi do łazienki, przy których stoi lustrzana szafa. krzesła zupełnie przezroczyste przy drugim stole, tym razem szklanym. a nad nim najbardziej niesamowity żyrandol, jaki kiedykolwiek widziałam. nie sposób go dokładnie opisać, ale: żarówka rzucająca dość intensywne, białawe światło umieszczona jest nisko w srebrnej, walcowatej obudowie wiszącej pionowo nad stołem. od tego odchodzi mnóstwo giętkich i cienkich metalowych pręcików. na ich końcach czarnymi spinaczami poprzyczepiane są kartki papieru z cytatami. na każdej z nich napisany jest inny cytat, każdy na czarno, ale różnymi czcionkami i każdy w innym języku. niektóre kartki są czyste. to wszystko tworzy absolutnie niesamowitą całość.
podłoga drewniana, nielakierowana. czarna, skórzana kanapa i wielki, wygodny fotel. najbardziej kolorowy mebel w pokoju - błękitno-brązowy.
precyzyjnie rozplanowane oświetlenie, sterowane czarnymi pokrętłami umieszczonymi w ścianach. białe okna i żaluzje. telewizor lcd. duże głośniki. kuchenka elektryczna. eleganckie, srebrno-czarne sprzęty.
porządek w każdym zakamarku. zero kurzu. wszystko poukładane według wielkości, kolorów, lub nazw.podłoga drewniana, nielakierowana. czarna, skórzana kanapa i wielki, wygodny fotel. najbardziej kolorowy mebel w pokoju - błękitno-brązowy.
precyzyjnie rozplanowane oświetlenie, sterowane czarnymi pokrętłami umieszczonymi w ścianach. białe okna i żaluzje. telewizor lcd. duże głośniki. kuchenka elektryczna. eleganckie, srebrno-czarne sprzęty.
a z głośników leciała Björk.
0 comments:
Post a Comment