Thursday, 4 March 2010

etyka

Posted by Panna Danuta at 21:54
pękła. nie wytrzymała. wygląda na to, że nie mogła znieść myśli, że nasze spotkania będą tak wyglądały aż do końca. a ja byłam pewna, że to dopiero początek rywalizacji. czułam ogromną niechęć na samą myśl, że muszę ją znowu zobaczyć, wyżywałam się słownie, bo tylko na to mogłam sobie pozwolić i przeklinałam ją najbarwniej jak potrafiłam. po wejściu do sali siadałam przed nią z założonymi rękami, mierząc ją lodowatym wzrokiem. byłam gotowa na trwanie w takiej postawie do samego końca.

tymczasem ona totalnie mnie zaskoczyła. zrobiła pierwszy krok w stronę zmiany, czego zupełnie się nie spodziewałam. pamiętam, że kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam, od razu wzbudziła we mnie coś negatywnego. zrobiła fatalne pierwsze wrażenie.

a dziś niemal jej nie poznawałam! początek był taki, jak zawsze. trudne pytania i oporne odpowiedzi, albo ich brak. zero entuzjazmu. ale potem przełamała się i otworzyła przed nami. przestała rzucać sztywne, wyuczone żarciki. zaczęła z nami rozmawiać jak z równymi sobie, a nie - jak do tej pory - z kimś, kogo ma pod sobą. zapytała nas o zdanie. opowiedziała też, jak ona wyobraża sobie te zajęcia. spodobało nam się. ustaliłyśmy tematy kolejnych dyskusji. o niebo ciekawszych od Platona i Arystotelesa. no i wreszcie zobaczyłam w niej nie jędzę, ale równą kobietę.

spodziewałam się wszystkiego, tylko nie tego. niby nic wielkiego. ale ta kobieta zrobiła na mnie kolosalne wrażenie - zrezygnowała na moment ze swojej dumy, zrezygnowała z tego, że jest wykładowcą i mogła mieszać nas z błotem na każdych zajęciach z etyki, zrezygnowała z idiotycznej walki z nami.

zawsze imponują mi ludzie, którzy potrafią zrobić pierwszy krok z stronę zażegnania konfliktu. a już zwłaszcza wtedy, kiedy wciąż są przekonani o swojej racji, ale mimo to rezygnują z niej na rzecz zgody. podziwiam ich za zdolności dyplomatyczne, no i niesamowitą inteligencję. ośli upór jest przecież bez sensu. każdy chciałby mieć rację, a przyznanie jej komuś innemu, kiedy wierzy się usilnie w swoją, jest cholernie trudne. boimy się przegranej. a to wcale nie jest przegrana. to jest właśnie wygrana, i to w wielkim stylu.

1 comments:

Anonymous said...

Nie mogłem, po prostu nie mogłem. Przepraszam, nie jestem słowny. Za wszystko bardzo żałuję, o rozgrzeszenie proszę, Amen.

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos