za każdym razem, kiedy wracam do Warszawy, uświadamiam sobie, jak bardzo uwielbiam to miasto. byłam pewna, że mi się znudzi. że z czasem zaczną denerwować mnie wieczne korki, problemy z dostaniem się gdziekolwiek w godzinach szczytu, odległości, tłumy w centrum... ale nie. wszystko to zostaje wynagrodzone. kocham ten ogrom. to, że ciągle się tu coś dzieje, że bez przerwy tętni tu życie. moja nadzwyczaj spokojna natura czerpie z tego wszystkiego energię. ci ludzie... oni mi nie przeszkadzają, a wręcz intrygują. są tak różnorodni. sieją wszędzie barwy i nawet w pochmurne, deszczowe dni Warszawy nie można nazwać szarą.
zawsze jest i pozostanie tu coś do odkrycia, do zobaczenia, do przeżycia.
co nie znaczy, że Olsztyn przestał być moim miastem numer jeden!
kocham moją małą Amerykę
Tuesday, 23 March 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment