Saturday, 6 March 2010

istnieje, nie istnieje...?

Posted by Panna Danuta at 00:56
niepokój, który narastał we mnie od wczoraj, zmienił się w lekkie przygnębienie. staram się z tym walczyć i odsuwać od siebie szare myśli, ale zalewają mnie ze wszystkich stron. mam wrażenie, że zewsząd otaczają mnie ludzie, którzy mają właśnie to, czego najbardziej mi brakuje. to 'coś' przybiera różne formy i u każdego wygląda inaczej. ale było, jest i zawsze będzie piękne.

podziwiam to. i jednocześnie zastanawiam się, czy ja kiedykolwiek naprawdę tego doświadczyłam. kilka razy byłam pewna, że tak. ale tyle samo razy okazało się to złudzeniem.

moje podejście mocno się zmieniło. stałam się bardzo sceptyczna i wybredna, chociaż gdzieś w głębi ducha wciąż wierzę, że mnie też spotka kiedyś to samo, co uszczęśliwia tylu ludzi dookoła.

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos