im więcej mam do roboty, tym więcej odnajduję w sobie energii. co prawda, z nauką jest odwrotnie - żeby tak bardzo nam się chciało, jak się nie chce, nie? - ale ja tu mówię o przyjemnych rzeczach.
i okazało się, że wcale nie mam problemów z porannym wstawaniem, jak do tej pory mi się wydawało. ja mam problemy ze wstaniem, kiedy muszę zrobić coś, co zostało mi z góry narzucone. o wiele chętniej wstanę rano w celu, który sama sobie zaplanowałam, niż na przykład na jakiś wykład, z którego i tak nie skorzystam, bo zasnę z nudów.
(ale ja wcale nie usprawiedliwiam jutrzejszej planowanej nieobecności...xD)
Monday, 1 March 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment