Monday, 12 April 2010

wake me up, please

Posted by Panna Danuta at 01:17
to nie była najlepsza czekolada, jaką piłam w życiu. ale czar miejsca, w którym się znalazłam, przyjemne towarzystwo i kojące otoczenie sprawiły, że poczułam się cudownie błogo. bolało mnie wszystko, a zwłaszcza nogi, po dwugodzinnym staniu i czterogodzinnym chodzeniu, a raczej przeciskaniu się przez niewyobrażalny tłum. chłonęłam tą chwilę wytchnienia całą sobą, wiedząc, że zaraz się skończy. zamknęłam oczy i wyłączyłam mózg. na moment odpłynęłam w zapomnienie, odrywając się od koszmarnej rzeczywistości i tego dziwnego otępienia, towarzyszącego mi uparcie od soboty.

czuję się, jakbym była w potwornym, niekończącym się śnie, z którego nie można się obudzić. mój umysł wciąż nie potrafi poprawnie przetworzyć i przyjąć do wiadomości informacji o ostatnich wydarzeniach. wciąż czekam na dźwięk budzika.


nie mam siły. nie mam siły myśleć, rozstrząsać, analizować, ani na czymkolwiek się skupić. nie rozumiem. poddaję się.

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos