Tuesday, 4 May 2010

livin' in sin is the new thing

Posted by Panna Danuta at 00:45
przez cały dzisiejszy dzień było dość pochmurno i nic nie zapowiadało, żeby miało się to zmienić. bardziej spodziewałam się deszczu, jednak wieczorem słońce zrobiło mi niespodziankę i nieśmiało wyjrzało zza chmur prosto w moje okno. i to tuż przed tym, jak miało skryć się za horyzontem. szare niebo zostało zalane płynnym złotem, które powoli i stopniowo przechodziło przez rozmaite wariacje pomarańczy, czerwieni i fioletu, aby ostatecznie zgasnąć i zmienić się z granatu w głęboką czerń usłaną błyszczącymi punkcikami. widok był niesamowity i doskonale współgrał z moim błogostanem. przespałam pół dnia i czuję się cudownie, mimo tego, co działo się przez ostatnie trzy dni. a właściwie noce, których bynajmniej nie spędziłam w domu.

- będziemy mieć w żyłach więcej alkoholu, niż krwi!   <3

hymnem tego weekendu bezdyskusyjnie okrzyknięta została piosenka 3 by Britney Spears. biorąc pod uwagę wspaniałych ludzi w każdym z miejsc, w którym się znalazłam i litry jednoczącego nas alkoholu, o dziwo nie mam kaca i o dziwo świetnie zniosłam wszystkie trzy imprezy. no, może mój żołądek, wątroba i głowa są innego zdania, ale w każdym razie - maratony rządzą! aczkolwiek nie tknę alkoholu przez... mhm. do następnej okazji?

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos