nie dostrzegam ani nie odczuwam tutaj absolutnie żadnego lansu. oczywiście zdarzają się dziwadła ubrane jak przybysze z kosmosu albo odległej przeszłości, ale jest to raczej kwestia niezrównoważenia psychicznego, niż chęci zabłyśnięcia metkami.
większość tutejszych mieszkańców ubiera się zupełnie zwyczajnie. i mam tu na myśli zarówno ludzi z centrum, jak i tych, którzy mieszkają w dalszych częściach miasta [oczywiście turyści to inna sprawa]. może to dlatego, że te marki, które w Warszawie są lanserskie, tutaj uchodzą za wręcz pospolite. no pewnie, że są osoby, na których miło jest zawiesić oko, ale to dlatego że są po prostu ładne i mają dobry gust, a nie dlatego, że usilnie chcą się wyróżnić.
dopisuję to do listy pozytywów.
Thursday, 8 July 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment