dawno nie byłam na tamtej stronie. kilka miesięcy, może nawet rok. myślałam, że mi przeszło. jednak nie... nie mogło mi 'przejść', skoro nic się nie zmieniło. to wciąż we mnie jest. przygasło tylko trochę, ale ostatnio budzi się na nowo. znów stopniowo rozchodzi się po moim umyśle.
tamta strona już nie istnieje. szkoda, bo była najlepsza w swoim rodzaju. ale powstało oczywiście mnóstwo innych, nowych o tej tematyce. już dodałam trzy do ulubionych. wiem, że potrafię sama osiągnąć swój cel, ale to dodatkowo pomaga. potrafię, kurwa. kiedyś szło mi świetnie. a poza tym, skoro innym się udaje, to dlaczego mi miałoby się nie udać? to mi dobrze zrobi. i będę miała czym zająć myśli.
podobno nie można wybrać pomiędzy jednym, a drugim. ale ja uważam, że to możliwe, jeśli się ma bardzo silną wolę i tak dobrze się to sobie wmówi, że zadziała. będę próbować.
***
w sierpniu miną trzy lata. na początku nie sądziłam, że będzie to trwało chociażby jeden rok...
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
1 comments:
Podziwiam. Też mam taką stronę metaforycznie. Mam drugą stronę. Uda Ci się. Obserwuję Cię już od dawna, od kiedy się tylko znamy. Prognozuję więc sukces.
Post a Comment