Tuesday, 23 November 2010
let it die
nie spałam dziś prawie w ogóle. bite osiem godzin przewracałam się w łóżku, żeby około siódmej rano przysnąć na godzinę. natłok myśli nie chciał mi dać spokoju. ciało było wyczerpane, ale umysł ciągle pędził na najwyższych obrotach, generując we mnie mnóstwo napięcia. muszę się go pozbyć jak najszybciej. jedna negatywna myśl rodzi kolejną, a ja wcale nie mam ochoty się im poddawać.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment