Saturday, 20 November 2010
musiałam to uwiecznić
śmieję się z samej siebie. nie znam nikogo, kto potrafi osiągnąć taki szczyt nieogarnięcia, jak robienie się na bóstwo przez dwie godziny w piątek wieczorem, po tygodniowym oczekiwaniu na imprezę, żeby tuż po wyjściu z domu z winem w torebce i w pełni gotowości na porządny melanż dowiedzieć się, że przecież to ma być jutro, a nie dzisiaj...
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment