pamiętam ten moment sprzed kilku dni, kiedy w pewnym momencie doznałam krótkiego, ale dość silnego szoku. w mojej głowie wydarzyło się wtedy coś w rodzaju rozbicia szyby na drobniutkie kawałeczki, które rozprysły się na wszystkie strony, a następnie rozpłynęły nagle w kompletnej pustce. mój umysł się zresetował. akurat w tej chwili coś mówiłam, więc urwałam w połowie zdania, wytrącona z równowagi. trwało to zaledwie kilka sekund i mam nadzieję, że zostało w ogóle niezauważone. zamrugałam oczami i zebrałam jakoś pogubione myśli, kontynuując niepewnie przerwany wątek. jednak lekkie rozkojarzenie towarzyszyło mi jeszcze do wieczora.
tamta krótka chwila wystarczyła, żeby uwolnić niechcianą falę wspomnień. aż do teraz za dużo o nich myślę. niepotrzebnie. rozdział, którego dotyczą, włożyłam już na półkę z historią i wolę do niego nie powracać. jego kartki wciąż pachną smutkiem i są wilgotne od łez.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment