Monday, 28 February 2011

black swan

Posted by Panna Danuta at 02:14
zbliżała się już północ. w opustoszałej damskiej toalecie było nienaturalnie cicho, co potęgowało odgłos moich kroków. wiedziałam, że jestem sama, ale nie mogłam pozbyć się dziwnego wrażenia, że jest inaczej.

od stacji metra szłam do domu szybkim krokiem, chcąc jak najszybciej się tam znaleźć. jakiś człowiek stojący za szybą sprawiał wrażenie, jakby mnie obserwował. nie, chwila... to przecież tylko sklepowy manekin. ale twarz dziecka na jednym z plakatów miała niesamowicie czarne oczy. wpatrujące się we mnie. upiorne. a każdy z mijanych krzaków zdawał się kogoś ukrywać. kilkakrotnie też byłam niemalże pewna, że gdzieś dostrzegłam jakiś ruch. wyobraźnia wymykała mi się spod kontroli, przez co pierwszy raz od bardzo długiego czasu czułam lęk podczas nocnego powrotu. cieszyłam się, że w uszach brzmiała mi muzyka z ipoda, która zagłuszała nieco ogarniający mnie strach. bez tego byłabym chyba bliska zawału. dotarcie do drzwi mieszkania sprawiło mi niesamowitą ulgę.

może był to efekt zmęczenia i niewyspania. a może to ten film tak na mnie podziałał. Black Swan. tak naprawdę, to miałam ochotę na luźną komedię, ale minionego wieczoru w repertuarze Kinoteki nie było zbyt wielkiego wyboru. jednak nie żałuję. obejrzany dramat zrobił na mnie kolosalne wrażenie, czego w ogóle się nie spodziewałam. opisując go w trzech słowach, był... brutalny. intrygujący. i zupełnie nieprzewidywalny. dzięki niemu uwierzyłam, że w czasach, kiedy wyczerpały się chyba wszystkie tematy nadające się na film, wciąż możliwe jest stworzenie dzieła. przez cały czas jego trwania siedziałam jak na szpilkach, kompletnie zapominając o zmęczeniu. w pewnych momentach musiałam zakryć dłonią oczy, w innych przygryzałam wargi, albo mimowolnie się uśmiechałam. muzyka doskonale kształtowała atmosferę, a aktorzy dobrani byli idealnie. ale nie obejrzę tego po raz drugi. ten film należy do tych, które zobaczyć wystarczy tylko raz.

w sumie trochę się sobie dziwię, ponieważ w kwestii kina jestem bardzo wybredna. mam sprecyzowany gust, który obejmuje dość wąski zakres. tak więc, panie Aronofsky, może być pan z siebie dumny.

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos