Thursday, 13 September 2012

burned out

Posted by Panna Danuta at 03:00
nie mam ostatnio natchnienia. moja kreatywność i entuzjazm zostały zmiażdżone narastającą we mnie falą nienawiści do siebie. nienawiści do tego, że opadam z sił i brakuje mi tej wytrwałości, z której byłam kiedyś dumna. nienawiści do tego, że poddaję się szybciej, niż kiedykolwiek. że pozwalam sobie biernie tkwić w zamkniętym kole zdarzeń, mimo że czuję się z tym coraz gorzej. już dawno nie miałam takiej ochoty, żeby stać się kimś innym.

kilka ostatnich dni upłynęło mi pod znakiem kryzysu. trochę się rozpadłam. trudno jest odbudować wewnętrzną siłę drżącymi rękami, ale muszę się postarać. wzdycham, kiedy to piszę, jakbym nie wierzyła we własne możliwości, ale z drugiej strony pokonywałam granice samej siebie już tyle razy, że nawet przez sekundę nie powinnam w siebie wątpić.

1 comments:

BrokenGlass on Fri Jul 19, 07:47:00 am said...

Zamknięte koło zdarzeń, mentalne harakiri, pozycja trupa. Wyjście z nawyków? Czasem wydaje się niemożliwe. Jak nawijał grm "najłatwiej się zaszyć i o tym nie mysleć", ale ja coraz rzadziej znajduję siłę, by się "zaszyć", o jakikolwiek krzy motyw chodzi. Chodźmy, kurwa, na imprezę się wyżyć (sorki... noc melanżu i piszę bzdury, no ale przecież nie musisz tego zatwierdzać.. ciekawe, czy coś się z tych mysli da wyrozumić).

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos