Thursday, 18 March 2010

she moves in her own way

Posted by Panna Danuta at 23:55
właśnie tą piosenkę między innymi usłyszałam dzisiaj. w odpowiedniej chwili. i właśnie ten fragment tekstu zapadł mi w pamięć na resztę dnia.

już pierwsze dźwięki muzyki zaczęły przywracać we mnie harmonię. powoli, ale skutecznie. czułam się tak, jakbym powracała do zdrowia po długiej, ciężkiej chorobie.

mam wrażenie, że pierwsza połowa dzisiejszego dnia znikła gdzieś, nie wydarzyła się. albo że wcieliłam się wtedy w kogoś zupełnie innego. albo że śniło mi się coś okropnego.

przywołałam się do porządku i zrealizowałam cały Plan Drugiej Połowy Dnia. i dobrze mi to zrobiło, bo gdybym i ten czas zmarnowała, to tylko pogorszyłabym swój stan emocjonalny. chociaż nie wiem, czy gdyby nie jutrzejszy wyjazd do Gdańska, to czy udałoby mi się tak zmobilizować.

a więc całe szczęście, że jadę. i już nie mogę się tego doczekać. zaopatrzona w grubą książkę i iPoda jakoś chyba w tym pociągu wytrzymam. oby nie trafiło mi się jakieś beznadziejne towarzystwo w przedziale. i oby mnie nie okradli, obym niczego nie zapomniała z powrotem, obym była dobrze przygotowana i obym nie zostawiła gdzieś po drodze własnej głowy. ale znając moje szczęście...

wiosno - możesz liczyć na godne przywitanie.

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos