Sunday, 30 May 2010

now at last

Posted by Panna Danuta at 12:03
aaa! nie wierzę, że to powiedziałam. i to z uśmiechem. wreszcie do mnie dociera, że tak naprawdę nic w ten sposób nie tracę. hmm, nie, inaczej. coś tracę, ale w zamian mogę zyskać więcej, niż wcześniej. bo skoro dobrze wiem, że nigdy nie dotrę tam, gdzie najbardziej bym chciała, a cały mój wysiłek w tym kierunku nie ma sensu, to może czas przestać wiecznie się poświęcać i skręcić w inną ścieżkę?
muszę się przyznać, że po wczorajszej rozmowie z E. (<3) uświadomiłam sobie, że moje działania i postrzeganie samej siebie są nieproporcjonalnie destruktywne i zbytnio podciągnięte pod pewien kąt. zamiast zwrócić uwagę na zgodne zdanie większości ważnych dla mnie osób, to ja kurczowo trzymam się głównie jednego, i to tego najbardziej niszczącego moje poczucie wartości. właściwie nie wiem, dlaczego wydaje mi się ono najważniejsze. nie wiem, dlaczego miałabym nie wierzyć innym. to też przydałoby się zmienić.

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos