aaa! nie wierzę, że to powiedziałam. i to z uśmiechem. wreszcie do mnie dociera, że tak naprawdę nic w ten sposób nie tracę. hmm, nie, inaczej. coś tracę, ale w zamian mogę zyskać więcej, niż wcześniej. bo skoro dobrze wiem, że nigdy nie dotrę tam, gdzie najbardziej bym chciała, a cały mój wysiłek w tym kierunku nie ma sensu, to może czas przestać wiecznie się poświęcać i skręcić w inną ścieżkę?
muszę się przyznać, że po wczorajszej rozmowie z E. (<3) uświadomiłam sobie, że moje działania i postrzeganie samej siebie są nieproporcjonalnie destruktywne i zbytnio podciągnięte pod pewien kąt. zamiast zwrócić uwagę na zgodne zdanie większości ważnych dla mnie osób, to ja kurczowo trzymam się głównie jednego, i to tego najbardziej niszczącego moje poczucie wartości. właściwie nie wiem, dlaczego wydaje mi się ono najważniejsze. nie wiem, dlaczego miałabym nie wierzyć innym. to też przydałoby się zmienić.
Sunday, 30 May 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment