wystarczył jeden wieczór, znajome towarzystwo, dobry alkohol i kilka słów, żeby poruszyć lawinę wspomnień. a do tego, wczoraj przyśniła mi się osoba, której nie widziałam od prawie roku. i którą zawsze będę dobrze pamiętać. i która przyśniła mi się w takim kontekście, że znowu żałowałam, że się obudziłam.
co było nowe w śnie z tej półki, to obecność jeszcze kogoś innego. z reguły, obie te osoby powinny się wykluczać, a poza tym, nigdy się w rzeczywistości nie spotkały, stąd moje zaskoczenie. jeszcze nie wpadłam na odpowiednią interpretację. nawet nie wiem, czy chciałabym, żeby ta sytuacja naprawdę się wydarzyła.
à propos tych snów, jeszcze chyba nie wspominałam, że ostatnio spełnił się jeden z nich. i mam tu na myśli nie jego interpretację, czy znaczenie, tylko to, co się w nim stało. do tej pory nie mogę w to uwierzyć. oczywiście nie wyglądało to zupełnie tak, jak w mojej wyobraźni. pewne detale różnią się między sobą, ale sam kluczowy incydent miał miejsce, co na długi czas pozostawiło mnie w głębokim szoku i... doskonałym nastroju.
Sunday, 30 May 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment