byłam wniebowzięta, kiedy odkryłam, że mam zaledwie około 20min piechotą do Harrodsa! tym bardziej, że w pobliżu są trzy zajebiste muzea, które chcę zobaczyć jeszcze raz. a stamtąd rzut beretem na Piccadilly!
odkrycia tego dokonałam zupełnie przypadkowo, kiedy szłam wzdłuż Fulham Road zupełnie nieświadoma, że to wcale nie jest tak daleko, jak mi się wydawało. nagle ulica stała się bardziej ruchliwa, przybyło kafejek i restauracji oraz tych zabytkowych, czerwonych budek telefonicznych, które są tylko w okolicach centrum. a po chwili na horyzoncie pojawił się tak uwielbiany przez moje oczy olbrzymi, piękny budynek, który poznałam od razu. jęknęłam w duchu z zachwytu. tysiące sklepów każdego rodzaju. od spożywczych, poprzez wyposażenie domu i ogrodu, elektronikę, zabawki, książki, płyty, gazety, etc (chyba nigdzie na świecie nie istnieje większy empik), narzędzia, pamiątki oraz wszystko, co potrzebne na ślub, aż po najbardziej pożądane przez zakupoholików wielkie sklepy z butami, ubraniami, biżuterią i akcesoriami. ale ze względu na ograniczony czas, postanowiłam wizytę w tym cudownym miejscu zostawić na później. na to trzeba poświęcić cały dzień.
Sunday, 4 July 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment