Tuesday, 21 September 2010

go ahead and smile

Posted by Panna Danuta at 02:48
zerkał na nią od momentu, gdy weszła do kawiarni.

menu nie było zbyt powalające. zamówiła więc zwyczajne latte, do którego dodała brązowego cukru. nie mieli nawet słodzika. zajęła miejsce kilka stolików dalej, przodem w jego stronę. nie zwróciła jednak na niego uwagi. jej myśli analizowały dalszy plan dnia, a wzrok omiatał rzadko odwiedzane miejsce. raz po razie zanurzała białą, plastikową łyżeczkę w mlecznokawowej piance. uwielbiała piankę. po chwili zauważyła spojrzenia nieznanego mężczyzny. a właściwie - poczuła je.

przyjrzała mu się ukradkiem, kiedy odwrócił wzrok. spodobał jej się. miał ciemne, faliste włosy opadające mu do uszu i lekki zarost w stylu Johnny'ego Deppa. w jego oczach było coś intrygującego. siedział sam, popijając kawę w niewielkiej filiżance. oceniła jego wiek na trzydzieści kilka lat. już miała znowu na niego spojrzeć, ale właśnie wtedy miejsce na przeciwko niej zajął inny mężczyzna. ten, z którym przybyła do kawiarni.

szybko pozbierała rozproszone chwilowo myśli i skoncentrowała je z powrotem na spotkaniu. nawiązali jakąś luźną konwersację. świetnie potrafiła udawać zainteresowanie. jej towarzysz raz odbierał, raz wykonywał jakiś bardzo ważny telefon, paląc przy tym papierosa, lub dwa, odłamując najpierw filtry. jakieś lajty. powiedział, że te czerwone są dla niego za mocne, więc pali te białe lajty bez filtra. na szczęście nie wpatrywał się w nią specjalnie, dlatego odważyła się spojrzeć przez jego ramię na siedzącego dalej bruneta. raz, drugi, trzeci. ich oczy za każdym razem się spotykały.

mężczyzna z papierosem bez filtra wstał nagle, żeby przynieść więcej cukru. ona tymczasem wykorzystała okazję i posłała brunetowi dłuższe, odważne spojrzenie, na co on odpowiedział jej uśmiechem. odwzajemniła. i opuściła wzrok w dół, nie wytrzymując dłużej. jej towarzysz powrócił z cukierniczką. nie mogła się skupić. wciąż zerkała mu przez ramię, coraz częściej i coraz bardziej bezczelnie.

po kilku wymienionych zdaniach i dwóch papierosach, obie filiżanki zostały opróżnione. zdecydowali się odejść. wstali zmierzając do wyjścia, ale ona specjalnie powlokła się o krok za swoim towarzyszem, aby nie zostać przyłapaną na tym, że za brunetem obejrzała się jeszcze dwa razy. a ten patrzył na nią, dopóki nie znikła mu z oczu. wspomnienie tego wzroku nie dawało jej spokoju jeszcze przez długi czas...

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos