wczoraj, jak byłam sama w domu, to puściłam wspomniany kawałek na cały regulator i pozwoliłam sobie na uwolnienie całej tej energii. gdyby ktoś mnie wtedy zobaczył, to stwierdziłby, że potraktowano mnie silnymi elektrowstrząsami. skakałam i szalałam jak wariatka, aż do ostatniego dźwięku. gdybym była w lesie, to dodatkowo jeszcze pewnie bym się darła. czułam się wspaniale. a kiedy ostatnia nuta dobiegła końca, padłam na podłogę, śmiejąc się do samej siebie.
the dog days are over
the dog days are gone...
the dog days are gone...
0 comments:
Post a Comment