Tuesday, 1 February 2011

love me or hate me

Posted by Panna Danuta at 01:23
to dla mnie typowe. mój nastrój znów przeskoczył z jednej skrajności w drugą w ciągu zaledwie doby. lubię tą cechę oczywiście tylko wtedy, kiedy ten 'przeskok' jest powodem gwałtownej poprawy.

podczas weekendu zgromadziłam w sobie zadziwiająco dużo napięcia. nie dość, że nie dane było mi się wyspać, to jeszcze bardzo rozczarowały mnie pewne osoby, po których raczej bym się tego nie spodziewała. wszystko działo się inaczej, niż chciałam. a paradoksalnie dzisiejszy dzień [31.01], znienawidzony powszechnie poniedziałek, od samego rana układał się po mojej myśli. udało mi się uwolnić od nadmiaru stresu, ale coś jeszcze zostało...

ona mnie znienawidzi.

3 comments:

Anonymous said...

Pytanie brami jedynie kto i tak naprawde dlaczego mial by Cie nienawidziec z podowdu poprawy nastroju (?)

Anonymous said...

Wszyscy którzy zazdroszczą. Peace Dana! siostro !!! NIE ODDAWAJ SZCZĘŚCIA, za "nic", wcale nie grzechem jest mieć wszystko czego się zechce, być zadowolonym i mieć kogoś blisko.
Twój Szczęśliwy Brat Z Piekła Rodem.

Anonymous said...

Pozyjemy - zobaczymy.
Puki co jest wysmienicie :]

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos