elementy tej skomplikowanej układanki wysypują mi się z rąk. chyba pierwszy raz tak trudno jest mi zdecydować, jak to poukładać. co powinno stać wyżej, a co niżej? co jest ważniejsze, a co nieistotne? wielokrotnie wznosiłam tą konstrukcję, starając się nie zapomnieć o żadnym detalu. jednak za każdym razem znajdywało się coś, co burzyło wszystko, utrudniając dodatkowo kolejną budowę.
czasem żałuję, że mam tendencję do psychologicznego analizowania zachowań otaczających mnie ludzi. nie potrafię o tym nie myśleć, co momentami jest dosłownie wykańczające, ale zrozumiałe po tym, co już przeszłam. zgromadziłam w sobie mnóstwo nieufności, a stwarzanie pozorów tak mocno weszło mi w krew, że momentami przestaję już być tego świadoma...
mam wrażenie, jakby dopadała mnie rezygnacja. upłynęło już po prostu zbyt dużo czasu, a z tej perspektywy nie działa on na moją korzyść.
Thursday, 3 February 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
3 comments:
To jest jak ogromne koło, w bezustannym ruchu. Przykro mi, nie zatrzymasz go, nawet Ty sama, nie należysz na tym świecie cała do siebie, stajesz się powietrzem, powietrze oddajesz, wymawiasz ciałem słowa, które już niosą zmianę. Nie starczy Ci czasu, żeby odkryć i stworzyć porządek- a i tak obróci się w chaos w bezustannej zmianie. Zgadzamy się. Musisz się poddać tej rzece, płyń- uwierz mi, że bez Twojej władzy, ani bez murów, i Ty i wszyscy w swej istocie jesteśmy tak doskonali, że słuchając Swojej Woli, usłyszymy najpiękniejszy chór dusz. Anielską muzykę ;]
...zachowaj te słowa, piszę je w nadziei na harmonię:
Jesteś serpentyną, czarnym splotem, jak cierniowa korona, jesteś wężem, jadem, jesteś też jak struchlały gołąb przy otwartym oknie. Im dłużej stoisz w nim i pytasz burzy, tym się bardziej plączesz. Jeśli zrobisz krok, skoczysz by płynąć, będziesz jak grom i świeży górski strumień, silnie i spokojnie, płynnie. Dostaniesz to do końca i masz to, co inni tracą bezpowrotnie- leć, płyń, nasycaj się a to co jest i minęło, w Tobie urośnie. Weź perły z tej ziemi i leć... poszukaj samej siebie. I nie martw się tym, jak ocenią Twoje sądy- bo i tak żaden z nich nie wyczerpie tematu. Wybierz: to co po prostu jest? Czy to co jest prawdziwe?
Analizuj siebie samą. Bez tego, twoje analizy są gorzej niż błędne. A te którymi się nie dzielisz i których nie konfrontujesz, stoją w miejscu a świat idzie dalej. Mogą być niesprawiedliwe i pociągnąć za sobą konsekwencje lekkomyślności i pychy. Możesz je przyjąć jako lekcję, jako dar, ale też obrócić w swoją krzywdę jak i wspólną korzyść.
Osobiście:
To Ty układasz karty w grze... taka Twoja rola. Ale we własnej kieszeni nie masz nic, bo Twoją kartę, ma ktoś inny.
PS; Podziwiam Twoje postępy. Idziesz w dobrą stronę, dobrym torem, sama, samiuteńka, z jakąś latarenką opatrzności. Wydajesz się mieć 6 zmysł. ...ale jaki? A Ty wiesz? .
Post a Comment