Wednesday, 9 March 2011

a foam

Posted by Panna Danuta at 16:59
raz za razem niszczyłam łyżeczką delikatną strukturę kawowej pianki. uwielbiam piankę. siedziałam wtedy przy oknie w jednej z popularnych sieciówek z moją odtłuszczoną white mocha i samą sobą, rozkoszując się uczuciem błogiego spokoju w każdej komórce ciała i błądząc swobodnie myślami.

przyjemny zapach wiosny już od dłuższego czasu wisi w powietrzu. słońce coraz częściej się do nas uśmiecha, a niedawno dopadł mnie pierwszy od miesięcy ból głowy, spowodowany najprawdopodobniej zbliżającym się przesileniem. w dodatku od tygodnia towarzyszy mi niczym niezakłócony dobry nastrój 'nie-wiadomo-skąd' oraz... chwilowy brak natchnienia (co tłumaczy brak wpisów od ponad tygodnia). poza tym, mój poziom stresu spadł chyba do minimum i czuję się tak odprężona, że aż momentami zastanawiam się, czy wszystko jest ze mną w porządku.

jednocześnie mam też większą ochotę na podejmowanie nowych wyzwań, na obudzenie i uwolnienie drzemiącej we mnie energii, na ostateczne otrząśnięcie się z zimowej stagnacji. lubię takie dni, kiedy nie brakuje mi zajęcia i towarzystwa od rana do wieczora. dzięki temu nabieram rozpędu i czuję te dopingujące, pozytywne wibracje.

dlatego nie potrafię pojąć ludzi, którzy odrzucają możliwość zajęcia się czymś więcej, poza zaspokajaniem potrzeb leżących u podstawy piramidy Maslowa i... nie robią właściwie nic. nie pracują, nie studiują, nie realizują się, ani nawet nie poświęcają czasu na rozwijanie swoich pasji. nie mówiąc już o tym, że najczęściej pozostają wtedy w ciągłej zależności od kogoś innego. oczywiście, że każdy jest inny, każdy ma swoje własne ambicje, każdy czerpie satysfakcję z życia na swój sposób i każdy ma swoją filozofię. i ja tego nie potępiam, po prostu tego nie rozumiem. nie rozumiem idei tkwienia w domu, podczas gdy świat jest tak fascynujący. owszem, czasem i ja mam tak, że najchętniej zamknęłabym się w swoim pokoju, odizolowała od świata i nie wychodziła przez kilka dni. ale już po krótkim czasie coś takiego jest dla mnie nie do zniesienia. nie umiem tak. czyż życie nie jest na to zbyt krótkie, a cały świat zbyt ogromny..?

4 comments:

Anonymous said...

Nie kuś filozofa bo znów go najdzie na gawędziarstwo :} :P

Pozdrawiam,
"Domyślisz się kto" :*

Anonymous said...

Filozofia w jednym słowie: bullshit ]:D

Panna Danuta on Sat Mar 12, 05:14:00 am said...

moim skromnym zdaniem powyższy komentarz nie ma w sobie nic konstruktywnego. szkoda pisania.

o filozofii można by długo dyskutować. to szeroki temat, dla jednych fascynujący, dla innych nudny. nigdy się w nią specjalnie nie zagłębiałam, ale już samo słowo 'filozofia' ma w sobie coś... dostojnego. i chociaż pracę po studiach nad nią raczej ciężko jest znaleźć, to uważam, że wciąż należy się jej taki sam szacunek, jak pozostałym dziedzinom wiedzy.

Anonymous said...

Chyba raczej dziedzinom wyobraźni, tak samo uległym korupcji, przekłamanym na równi między sobą, że aż szkoda w to wierzyć i tracić czas, tak krótki. Poza tym, studiować filozofię, to jeszcze nie znaczy być filozofem. W naszym świecie, opartym o te wszystkie piękne wzniosłe kłamstwa, najszczęśliwsze były by pieniądze- to im ludzie oddają największą cześć.

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos