Saturday, 12 March 2011

inside and outside

Posted by Panna Danuta at 05:06
to aż boli. zmarnowanie tygodniowych wysiłków w ciągu jednego dnia działa rujnująco na motywację w dążeniu do celu i nadzieję na jego osiągnięcie. jutro się podniosę, to wiem. ale co z tego, kiedy wciąż wwierca się we mnie przekonanie, że za jakiś czas scenariusz znowu się powtórzy. raz, drugi, dziesiąty, setny...

już od dawna nie umiem nad tym panować. wystarczy jeden silniejszy bodziec, głupia myśl, chwila słabości i... pstryk! wyłącza mi się mózg. od takiego momentu działam jak automat, rutynowo, według kilku ukształtowanych na przestrzeni czasu schematów. wtedy nie ma mnie dla świata, jestem niewidzialna. nie słyszę, nie mówię, nie widzę. aż do końca. kiedy jest już po wszystkim, czuję chwilową ulgę, ale potem zalewa mnie rozpaczliwe poczucie winy. za każdym razem obiecuję sobie, że wreszcie coś z tym zrobię, że nie poddam się ponownie impulsowi, że podejmę racjonalne działania. uczę się czegoś za każdym razem i doskonale znam zasady. jednakże od teorii do praktyki jest daleka droga...

ale droga ta jest do przejścia. kiedyś przecież udało mi się ją odnaleźć. ale kiedy raz tylko z niej zeszłam, to znów się pogubiłam i do tej pory nie potrafię na nią wrócić. czy to słabość? brak wiary? a może strach? wydaje mi się, że wszystko po trochu.






[...]
you hurt yourself on the outside
to try to kill the thing on the inside

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos