- sceneria jak w bajce. brakuje tylko happy end'u...
- a może to bajka Andersena?
siedziałam w bezruchu, nie wiedząc, gdzie spojrzeć. patrzyłam na napisy wyryte na ławce. na pobliskie drzewa. na zaciekawioną sikorkę. na jego twarz, oczy, usta. patrzyłam, jak drżącymi dłońmi zapalał kolejnego papierosa. jak jego wzrok błądził, kiedy szukał odpowiednich słów.
słuchałam uważnie wszystkiego, co miał mi do powiedzenia, mimo że tak naprawdę wolałam tego nie wiedzieć. czułam się wyprana z emocji. miałam pustkę w głowie i zero pomysłów na powiedzenie czegoś sensownego i odpowiedniego do sytuacji. bardzo chciałam mu pomóc, ale oboje doskonale wiedzieliśmy, że nie byłam i nigdy nie będę w stanie. zaczęło robić mi się chłodno, bo byliśmy w cieniu, a siedzenie w jednym miejscu stało się niewygodne. ale zostałam tam dopóki nie skończył, bo aż za dobrze znałam jego ból. ból nieodwzajemnionych uczuć...
Friday, 24 June 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment