Saturday, 3 September 2011

niebo jak z algidy

Posted by Panna Danuta at 00:26
niebo zalane było ognistą pomarańczą zachodzącego słońca, co tworzyło niesamowity kontrast z ponurą szarością rozproszonych chmur. kiedy wznieśliśmy się wyżej, zmieniły się one w puszysty dywan pod nami, a na górze widać było już tylko blaknące smugi ciepłego różu, przechodzącego stopniowo w ciemniejący błękit. z czasem zrobiło się zupełnie granatowo, tak że jedynymi widocznymi obiektami stały się skupiska miejskich świateł, przepływające powoli w dole.

patrzyłam na to wszystko przez małe okienko samolotu, odizolowana od otoczenia dzięki red hot chilli peppers w moich słuchawkach. leciałam do warszawy w dobrym humorze, mimo tego, że zostawiałam za sobą ukochane miejsce i wielu wspaniałych ludzi. ale mój intuicyjny spokój podpowiadał mi, że jeszcze tam wrócę.

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos