29.01.2025
Fantazjowałam o tym spotkaniu wielokrotnie...
Sznurki i zdjęcia...
Zrobiliśmy raz jedną próbę i już wtedy wiedziałam, że chcę więcej.
Jakiś czas temu od słowa do słowa dowiedziałam się, że M. umie w... shibari !! Nieśmiało napomknął o tym, że robił kiedyś zdjęcia dziewczynom w różnych splotach. Byłam w szoku!
Wycofany introwertyk, do którego dokopuję się od miesięcy, nagle odsłania takie coś. Jako że uczęszczam na kinkowe imprezy i czasem zanurzam się w świat BDSM, to zdążyłam już dowiedzieć się, o co w tym chodzi. Miałam też okazję bywać "linowym króliczkiem", czyli rope bunny, i to w całkiem dobrych rękach. Przyznam, że bardzo mi się to podobało i nawet jak o tym myślę, kiedy to piszę, odczuwam miłą sensację między nogami ;)
Ale żeby M. i sznurki???! Nie dawało mi to spokoju.
Za żadne skarby nie potrafiłam go sobie wyobrazić w sytuacji jakkolwiek erotycznej, a uwierzcie mi, że próbowałam! Jest 29 stycznia, a ja od października, kiedy tylko robię sobie dobrze, myślę o nim...
Najpierw wyobrażałam sobie różne sytuacje za djką w naszym olsztyńskim klubie ;) fantazjując o różnych scenariuszach, które mogą się wydarzyć w ciemnym kącie sali "dark" podczas nauki grania z winyli...
Oj często sobie tak fantazjowałam!
I na każde spotkanie starałam się dobrze wyglądać, co nie uchodziło jego uwadze.
Ale te sznurki... to musiało być coś.
***
Na początku stycznia roku 2025 zrobiłam kameralną imprezę urodzinową w naszym lokalnym klubie. Zaprosiłam do grania trzech delikwentów, w tym oczywiście M, którego ustawiłam w tzw. prime time ;)
Wszyscy spisali się znakomicie, impreza była świetna. Ale do brzegu. Gdy trochę wypiłam, powiedziałam do M., że niezależnie od mojej sytuacji, moja słabość do niego nie przeminie... "Sytuacja", którą miałam na myśli, było to, że spotykałam się wtedy z kimś.
Tej osoby nie będę tu opisywać, bo w sumie nie ma po co. Raczej nic z tego nie będzie.
M., gdy odchodził do domu, powiedział, że przywiezie mi płytę, którą mi wybrał na urodziny, i że przyjedzie ze sznurem... i że chyba musi się pospieszyć.
Potraktowałam to jako żart... ale to nie był żart ;)
***
On naprawdę to zrobił.
Przyjechał któregoś dnia i przywiózł mi płytę winylową. Była wyborem przemyślanym i bardzo udanym. Ale co najlepsze, pudełko z płytą oplecione było sznurem! W całkiem gęsty splot w kratkę, który wyglądał, jakby jego zrobienie zajęło mu chwilę czasu.
Wow. Muszę przyznać, że było to dla mnie coś.
Już dawno porzuciłam nadzieję na miłosną historię z M... dowiadując się, że on jednak nie jest wolny. Po drodze trochę się wydarzyło i coś niecoś się dowiedziałam... temat jest trudny, ale to nie temat na dziś.
Czułam ciepło w środku, kiedy myślałam o tym, że nie dość, że kupił mi płytę (za 20 euro) na niemieckim sklepie, do zamówienia dołożył sobie tylko jedną płytę dla siebie, zamawiał to specjalnie z okazji moich urodzin i jeszcze oplótł w ten sznur...
Zrobiliśmy więc pierwszą próbę. Splot był podstawowy i niezbyt mocny. Miałam na sobie koronkowy top-stanik i legginsy. Zrobił mi trochę zdjęć, skupiając się na detalach. W całym procesie nie było nic seksualnego.
Jakież było moje zdziwienie, gdy po jakimś czasie podjęliśmy kolejną próbę...
0 comments:
Post a Comment