kiedy byłam mała, zawsze uważałam, że zwierzęta i rośliny mają duszę. w tej chwili nie wiem, czy to słuszne, ale nadal tak uważam. z resztą to chyba nie ma znaczenia, czy tak jest naprawdę? bo w sumie nikt nigdy nie będzie tego stuprocentowo pewny. nikt tego nie udowodni i nikt nie ma prawa twierdzić, że ktoś nie ma racji w tym względzie.
dopiero w gimnazjum odkryłam, że ta wiara w istnienie dusz zwierząt, roślin, a nawet i żywiołów ma swoją nazwę. a nazywa się animizm.
a co, jeśli ja jestem katoliczką? mhm, chyba jestem. sama już nie wiem. bo według religii katolickiej zwierzęta i rośliny duszy nie mają. czy jeśli wierzę w pewne elementy z innych religii, to już nie jestem katoliczką? w reinkarnację też wierzę, a i to kościół odrzuca. w sumie to ja nawet do tego kościoła nie chodzę. ale ateistką też nie potrafiłabym siebie nazwać.
ehh, to zbyt skomplikowane. ale lepiej nie będę mówić o tych przemyśleniach mojej mamie. a już o babci nawet nie wspomnę.
Wednesday, 10 March 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment