szczęśliwym zbiegiem okoliczności mieszkanie było puste, kiedy do niego wróciłam. wystarczyła chwila, żeby pękła tama i wylało się ze mnie wszystko, co więziłam w sobie przez ostatnie kilka dni. woda zmyła kłamstwa, jakie sama sobie wciskałam i wpuściła do mojej głowy świadomość tego, co naprawdę się ze mną (we mnie?) dzieje oraz dlaczego zachowuję się tak, a nie inaczej. wszystko, ale to dosłownie wszystko sprowadza się do jednego. do czegoś bardzo prostego. to 'coś' ma tylko jedną wadę. jest skazane na porażkę. a ja doskonale o tym wiem, i to od bardzo dawna.
marzę o tym, żeby wymazać to wszystko ze swojego umysłu.
Saturday, 15 May 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment