nienawidzę tego okropnego uczucia, kiedy tak bardzo pragnę komuś coś powiedzieć, coś ogromnie ważnego, ale nie mogę. albo nie powinnam. albo zwyczajnie się boję. czego? trudno powiedzieć. negatywnej reakcji, nieodwracalnej zmiany, straty..?
i tak pozostaje mi tylko dusić to w sobie. bez przerwy. minuta po minucie, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku...
momentami nie wytrzymuję, pękam. nie panuję nad swoimi odruchami, słowami, gestami. to jest po prostu silniejsze ode mnie.
Sunday, 16 May 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
0 comments:
Post a Comment