Thursday, 30 September 2010

Hoża

Posted by Panna Danuta at 02:04
mimowolnie zadrżałam. bezlitosne zimno przenikło przez warstwy mojego ubrania aż do kości. odruchowo skuliłam się w sobie i szłam lekko pochylona, walcząc z wiatrem i broniąc się przed deszczem. wzrok wbiłam w ziemię, skupiając się na omijaniu podstępnych kałuż i starałam się nie myśleć o tym, co się dzieje dookoła.

wreszcie dosięgłam wzrokiem Plac Trzech Krzyży. mimo krótkiego odcinka, jaki dzieli Żurawią 32 od tego miejsca, miałam wrażenie, że pokonanie go zajęło mi całą wieczność. zwolniłam, żeby rozejrzeć się przed przejściem. mój wzrok powędrował wzdłuż ulicy Hożej, którą właśnie przeszłam i... zatrzymał się. dopiero wtedy uświadomiłam sobie, ile piękna minęłam po drodze, w ogóle go nie dostrzegając. zamrugałam. to było jak bajka.

po obu stronach ulicy rozpościerały się rzędy drzew w typowo jesiennych, intensywnie żółtych kreacjach, ale poprzetykanych jeszcze miejscami ciepłą zielenią. u ich stóp leżał dywan ze zgubionych już liści. cała ta parada niesamowicie kontrastowała z szarością chodnika i otaczających ją budynków. drzewa przyglądały się swoim odbiciom w świeżych kałużach, a ich gałęzie tańczyły na wietrze.

zatrzymałam się na moment, żeby zachować ten widok w pamięci. i pomimo tego, że pogoda wciąż wyraźnie okazywała swój zły humor, zrobiło mi się odrobinkę cieplej.

0 comments:

Post a Comment

 

c'était ici Copyright © 2012 Design by Antonia Sundrani Vinte e poucos